Z nudów obejżałem na TVP, i to drugi seans z IH. Ten film jest zjebany w każdym aspekcie: po pierwsze montaż bayowski, z tym że jakby sam Bay to robił na mega kacu, po drugie, zdjęcia B-klasowe (scena pierwszego pościgu przez miasto jest zwyczajnie beznadziejnie nakręcona), po drugie CGI i "tajemnicze" ujęcia przywodzą mi na myśl C-klasowe akcyjniaki z dinokami (kurde, w tym samym czasie leciał jakiś film o potworze z Loch Ness, i tam ujęcia "tajemnicze" wyglądały identycznie), po trzecie aktorzy po prostu źle dobrani (generał miał minę przez cały seans na zasadzie "co ja robię tu?", a Norton, którego uwielbiam, wypadł okropnie nieprzekonywująco (i analogicznie Banner zagrany przez Rufallo zjada go trzykrotnie).
Całość jest nieznośna do tego stopnia, że zamiast patrzeć na to, co dzieje się na ekranie, z braku emocji zacząłem podważać sensowność postaci Hulka i odpadłem gdzieś po godzinie. Muszę wrócić do filmu Lee, żeby skasować tego gniota z pamięci.
1/10 (za Liv Tyler, wiadomo).
Całość jest nieznośna do tego stopnia, że zamiast patrzeć na to, co dzieje się na ekranie, z braku emocji zacząłem podważać sensowność postaci Hulka i odpadłem gdzieś po godzinie. Muszę wrócić do filmu Lee, żeby skasować tego gniota z pamięci.
1/10 (za Liv Tyler, wiadomo).
loading podpis...
18-02-2013, 23:08





