McFarlane - ok, choć ma na koncie dużo lepsze publiczne występy. Boli natomiast backlash wobec jego starań, który jest jeszcze większy niż przypuszczałem. Twitter i politycznie wrażliwi publicyści na wszystkich szerokościach geograficznych, już podnoszą straszliwy rumor o "rasistowsko-pedofilski" dowcip z młodocianej gwiazdki "Beasts of the Southern Wild" i Clooney'a. O "seksistowskie" aluzje do pobicia Rihanny oraz oczywiście o naśmiewanie się z morderstwa Lincolna. Nawet cholera żarty z szajby Gibsona są już najwyrazniej niedopuszczalne. Aż boli jak się to wszystko czyta. Ciekawe jest to, że niektóre z jego dowcipów to były wręcz kopie docinek jakie Gervais rzucał podczas Globów, tyle że tam ludzie się śmiali. Posępna atmosfera i nastawienie wymagające trzonka miotły w odbycie, to naprawdę stała część kodu genetycznego oscarów.
25-02-2013, 11:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-02-2013, 11:08 przez Proteus.)





