Oh, man... Nie porównuj komiksów do klasyki literatury - amerykańskich komiksów, znaczy się, bo to jest... Może tego nie widzisz, ale te historyjki są proste, schematyczne, naiwne (yes!), kiczowate, nie tyle czerpiące z pewnych wzorców, tylko je kopiujące, nie przedstawiają żadnych wartości w bardzo ważnym w komiksie aspekcie graficznym - są po prostu kiepsko narysowane. Nawet takie "wartościowe" komiksy jak Dark Knight Returns nie umywają się do takich klasycznych książek jak Jekyll i Hyde. Z tego prostego względu, że komiksy wszystko uproszczają. O ile książka zagłębia się w zakamarki psychiki bohaterów, to komiks jeździ tylko po jej powierzchni. A że bohater jest czasem bardziej skomplikowany niż kij do golfa, to nie znaczy od razu że ten komiks jest dziełem sztuki. Albumy Millera są arcydziełem w swoim gatunku, ale przegrywają z książką właśnie z powodu uproszczeń. Już nie mówię o takich sprawach jak kompletny brak oryginalności czy własnych pomysłów - te wszystkie serie bazują na tym, co stworzył ktoś inny, i tylko rozwijają pewne pomysły. Przeczytałem te "wartościowe" Batmany, właśnie po dyskusji na temat ich wartości, która kiedyś tu rozgorzała - i wciąż jestem zdania, że nawet najlepszemu komiksowi amerykańskiemu: a) daleko do dobrego komiksu europejskiego, b) cholernie daleko do poziomu przyzwoitej książki. Dlaczego - wytłumaczyłem wyżej. A jak ktoś próbuje mi wmówić, że piętnasta reinkarnacja postaci wymyślonej 60 lat temu jest czymś wartościowym, odkrywczym, głębokim - tylko dlatego, bo ta postać wpada w szał i czasem się nie kontroluje, i porównuje to do powieści będącej prawdziwym studium szaleństwa, to sorry... Równie dobrze możesz Fantastic 4 porównywać do Szekspira - to głebokie opowieści, bo są elementy komizmu, tragizmu itp. Możesz tak twierdzić, ale uważaj na tyły, bo przypadkowy przechodzień może zabić cię śmiechem. :D
EDIT:
Uznam komiks za równy literaturze, jeśli ktoś (najlepiej Amerykanin) kiedyś zrobi komiks porównywalny np. z twórczością Mario Vargasa Llosy. :) Czy wiesz, dlaczego to niemożliwe?
EDIT:
Uznam komiks za równy literaturze, jeśli ktoś (najlepiej Amerykanin) kiedyś zrobi komiks porównywalny np. z twórczością Mario Vargasa Llosy. :) Czy wiesz, dlaczego to niemożliwe?
19-04-2007, 07:28






