Mierzwiak napisał(a):Bardzo nie podobało mi się też w jaki sposób Tony przeżywa Nowy Jork. Problem z tym wątkiem jest taki, że Stark zawsze był wyluzowanym gościem, który sypie one linerami jak z rękawa i ani w IM1, ani w IM2, ani tym bardziej w Avengers nikt nie silił się w jego kwestii na nic więcej.No to też nie prawda. Stark przeżywał przecież śmierć żołnierzy w jedynce (to była podstawa jego motywacji do zmian), tak samo w niewoli nie był giętkim luzakiem. Podobnie w drugiej części. A Avengers sprawa ma się nieco inaczej, bo tam obserwujemy go 'z zewnątrz', ale to też wcale nie jest tak, że jest na luzie cały czas. Stark jest błyskotliwy i szybki w ripostach, ale to gość, który non stop zasłania się zartem (i to wypomina mu Rogers zresztą) - on wciąż się broni przed światem, wymądrza, próbuje wszystkich przeskoczyć, bo to jest jego mechanizm obronny przed tym wszystkim. Dlatego w trójce jest taki rozbity, bo jego mechanizmy obronne (także te fizyczne, w postaci zbroi) okazały się być zbyt słabe na to, co może go teraz spotkać. To gość, który JEST swoim ego i wszelkie zbroje - emocjonalne i fizyczne - są dla niego ważne. Kiedy tak definitywnie traci kontrole to uderza go to znacznie mocniej.
12-05-2013, 01:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2013, 01:40 przez Gal Anonim.)





