(12-05-2013, 11:35)military napisał(a):(11-05-2013, 23:10)Red napisał(a): Military - kung fu będę robili kolesie w jakiś tam szczątkowych strojach do mo-capuCGI przegrywa z tradycyjnymi efektami, bo dziś możesz w komputerze zrobić wszystko i to bez szczególnego wysiłku - technologia już jest, już widzimy takie rzeczy od dawien dawna, nikt nie przełamuje kolejnych barier. I dlatego modele z oryginalnych Star Warsów robią większe wrażenie, niż CGI w prequelach: bo w przypadku modeli naprawdę widać włożony we wszystko wysiłek.
BTW: to nie jest krytyka CGI, tylko wykorzystania CGI. Tak samo jak nie podobało mi się, że dorysowali CGI-łzę aktorce w Blood Diamond. Nie do tego powinna służyć ta technologia, bo jeśli tak ją wykorzystujesz, po prostu idziesz na łatwiznę - a jeśli fałsz jest wyczuwalny, film po prostu traci duszę. Lucasowi przypisuje się cytat "FX to narzędzie do opowiadania historii, samo w sobie jest nudziarstwem" - analogicznie CGI-karate jest nudziarstwem, bo odbiera historii pewien kontekst. Jeśli widzę człowieka (choćby w kostiumie) skaczącego po ścianach, znam jego ograniczenia, doceniam trud, kibicuję mu właśnie ze względu na odczuwalny wysiłek. Patrząc na CGI, widzę zderzane ze sobą zabawki. Mo-cap nic nie zmienia, bo nadal nie wiem, czy ruchy nie są poprawiane lub całkowicie wygenerowane w komputerze.
Połowicznie się z tobą zgodzę: CGI łza to dowód na maksymalne lenistwo twórców, poza tym czy nie uczą płakania w szkołach aktorskich? :D Co do tego, że w kompie można zrobić wszystko i to bez większego wysiłku to się nie zgodzę - wyczarować można sobie wszystko, ale żeby efekt finalny był dopieszczony i fotorealistyczny, potrzeba wielu miesięcy, ludzi i umiejętności. Tak samo jak kiedyś miałeś tanie kukły i eksplozje w filmach klasy C, B i jednocześnie świetne efekty analogowe w wysokobudżetowych produkcjach, tak samo teraz pracę grafików widać w praktycznie prawie każdym filmie (nawet jeżeli są to tylko rozszerzone tła) i nie zawsze jest dobra, bo jadą po kosztach. A celem mo-capu jest właśnie to, żeby postacie były bardziej osadzone w rzeczywistości, poza tym przekazanie wagi CGI postaci na ekranie to wciąż wyzwanie. Nie wspomnę o tym, że trzeba być solidnym mózgiem z optyki, matematyki i fizyki, żeby konstruować nowe narzędzia do symulacji efektów cząsteczkowych (woda, ogień itp.) i animacji. Więc kurde, wysiłek pozostał, tylko wszystko leży w rękach filmowców, którym zależy na realistycznym efekcie końcowym.:)
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.
12-05-2013, 12:29





