Scena z czapką jest fajna przy założeniu, że dziadek wiedział, kim jest Cruise. Bo co innego uratować np. handlarza bronią, przemytnika fajek albo kolesia, co się mści za wyrządzone mu krzywdy przed psiarnią, a co innego jakiegoś gwałciciela-mordercę.
Dlatego scena jest z jednej strony genialna 10/10, a z drugiej bezsensu - 0/10. Na tym polega geniusz tego filmu - jest jak Fight Club, możesz interpretować jedną scenę na kilka sposobów, mnogość dyskursów dziffffko!
:)
Dlatego scena jest z jednej strony genialna 10/10, a z drugiej bezsensu - 0/10. Na tym polega geniusz tego filmu - jest jak Fight Club, możesz interpretować jedną scenę na kilka sposobów, mnogość dyskursów dziffffko!
:)
19-05-2013, 20:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2013, 20:22 przez Mental.)






