Myślę, że to wynika z tego, że polskie kino przyzwyczaiło nas do tego, że jest polskie. To znaczy: filmy polskie zwykle opowiadają o obyczajowych dramatach przesiąkniętych nędzną rzeczywistością, biedą, głodem, szarością i tragedią. W polskich filmach jak ktoś spada ze schodów to nie po to by się otrzepać, wstać i powiedzieć "ale jebłem" - ale po to by skręcić sobie kark i osierocić dzieci zostawiając ich na pastwę losu lub co najmniej połamać się tak żeby zostać sparaliżowanym a od ZUS nie dostać odszkodowania. A kiedy polskie kino liźnie trochę amerykańskiego "luzu" robi się narzekanie, że to takie dziwne, nierzeczywiste, że policja ściga i nie łapie, że koleś biega po dachach i nie łamie sobie żadnej kończyny i że w ogóle dziwna ta bieda z nędzą bo taka na bogato przecież. ;)
24-05-2013, 19:23





