Ridley teraz będzie kręcił na tej cholernej cyfrówce? Nie wyjdzie mu to na dobre - jeśli facet, którego znakiem firmowym są śliczne zdjęcia za grube miliony zrobił się leniwy i kręci w ten sposób, to obawiam się, że niewiele mu już zostanie do zaoferowania w jego przyszłych projektach. Przynajmniej tutaj nie jest to takie ważne, bo nie sądzę by był to film nastawiony na spektakl, ale obawiam się, że jeśli nie da Wolskiemu kopa, to może być jak ze Streitenfeldem.
Zresztą Ridley już od dość dawna nie zrobił filmu, który powodowałby (pod względem wizualnym) opad szczeny - zdaje się, że ostatnio w 2005 roku.
Zresztą Ridley już od dość dawna nie zrobił filmu, który powodowałby (pod względem wizualnym) opad szczeny - zdaje się, że ostatnio w 2005 roku.
26-06-2013, 18:04







