Z Zakładnikiem jest taki problem, że to film zwyczajnie głupi. Fenomenalnie nakręcona, dobrze sprzedana głupota. Rzecz jasna, 85% amerykańskich filmów to głupota, ale w przypadku Manna razi ona szczególnie dotkliwie. "Gorączka" natomiast... tutaj pachnie klasyką kina sensacyjnego. Tym zapachem trza się delektować. Weźmy scenę rozmowy w barze - dwie perspektywy: Hany i Neila. Zero zbliżeń na przedmioty, otoczenie. Kto tak kręci dzisiaj sceny dialogowe?
Heat to film, o którym mógłbym opowiadać godzinami :) Jestem w nim zadurzony po uszy. I nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Potrzebowałem dwóch lat, żeby umieścić Gorączkę na szczycie mojej listy.
Heat to film, o którym mógłbym opowiadać godzinami :) Jestem w nim zadurzony po uszy. I nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Potrzebowałem dwóch lat, żeby umieścić Gorączkę na szczycie mojej listy.
03-05-2007, 23:39






