"Kołysanki z Bangladeszu" to chyba najlepszy moment tego filmu. Konkretnie ta ostatnia na napisach końcowych. Przy "plumkaniu" dziękujemy Bogu, że się to gówno skończyło...
Miał być dramat a jest komedia. Yoda chodzący z kijem na plecach. Gosling chodzący z kijem w dupie. MILF krzycząca na wszystkich. Brytyjski Super Gangsta nie reagujący na idącego do niego kolesia ze szpikulcami: " o jak miło dodają akupunkturę do drinka".
Podniecanie się stroną wizualną to grzech śmiertelny, bo ta jest słabsza niż ta z Drive. 90% kadrów jest wymuszonych: "a pierdalniemy to tak, żeby się Jodłowski czy tam inny Czaruś podniecił".
Tak jak napisał Mental, czerwone światełko i tapety przywiezione przez babcię z wycieczki z Singapuru, plus koraliki, które w PRL ludzie mieli na wejściu do kuchni.
Takie życie. Kaska się zgadza, zrobił film dla siebie, może pomacał MILFa albo Goslinga i jest szczęśliwym człowiekiem. Na zdrowie Panie Refn
Miał być dramat a jest komedia. Yoda chodzący z kijem na plecach. Gosling chodzący z kijem w dupie. MILF krzycząca na wszystkich. Brytyjski Super Gangsta nie reagujący na idącego do niego kolesia ze szpikulcami: " o jak miło dodają akupunkturę do drinka".
Podniecanie się stroną wizualną to grzech śmiertelny, bo ta jest słabsza niż ta z Drive. 90% kadrów jest wymuszonych: "a pierdalniemy to tak, żeby się Jodłowski czy tam inny Czaruś podniecił".
Tak jak napisał Mental, czerwone światełko i tapety przywiezione przez babcię z wycieczki z Singapuru, plus koraliki, które w PRL ludzie mieli na wejściu do kuchni.
Takie życie. Kaska się zgadza, zrobił film dla siebie, może pomacał MILFa albo Goslinga i jest szczęśliwym człowiekiem. Na zdrowie Panie Refn
21-07-2013, 15:46





