![[Obrazek: 338865.jpg]](http://images5.alphacoders.com/338/338865.jpg)
Komentując kontynuację oryginalnych Gwiezdnych wojen muszę zacząć od oczywistego stwierdzenia - Imperium kontratakuje jest filmem pod każdym względem lepszym od Nowej nadziei. Film ma to czego mi brakowało w poprzedniku Georga Lucasa: są Yoda, Imperator, Lando; występuje tu (a nawet dominuje w muzyce, jeszcze lepszej niż w poprzednich Gwiezdnych wojnach) "Imperial March"; o ile w pierwszej części nużą mnie perypetie Luke'a i robotów na Tatooine przed poznaniem Hana, tak tutaj nie nudzę się nawet przez chwilę, no i technicznie Imperium jest wykonane znacznie lepiej. Pomysł na rozdzielenie głównych bohaterów na pół filmu okazał się niezwykle udany, a oglądanie relacji Han/Leia to większa przyjemność niż oglądanie wszelkich kosmicznych bitew i walk na miecze świetlne. Klimat w tej części jest zdecydowanie najmocniejszy i najmroczniejszy z całej sagi, a mimo to jest tu jeszcze więcej akcji i humoru. Chyba tylko lądowanie Luke'a tuż przy chatce Yody na Dagobah (cóż za fart) i niecelność szturmowców mogę wytknąć epizodowi wyreżyserowanemu przez Kershnera, ale to za mało abym mógł nie wystawiać mu maksymalnej oceny. 10/10
![[Obrazek: d8c9353621679af6d044b1877361a042.png]](http://giggsey.com/videos/images/d8c9353621679af6d044b1877361a042.png)
Powrót Jedi był kiedyś moją ulubioną częścią sagi. Obecnie znajduje się na drugim miejscu. Film oglądałem w dzieciństwie i ciągle odbieram go tak samo, czyt. nie mam nic do Ewoków i ich walki z oddziałami Imperium. Wręcz przeciwnie, podobają mi się, taka konwencja i całkowicie ją kupuje. Z czasem jednak zaczęły mi przeszkadzać w filmie inne rzeczy, przede wszystkim czas trwania Epizodu VI. Powrót Jedi jest najdłuższą częścią trylogii i w środku, kiedy bohaterowie paradują na Endorze robi się trochę nudnawo (tak samo jak na Tatooine w Nowej nadziei). Poza tym wersja z 1997 roku pokazała, że dało się zrobić kilka rzeczy lepiej (np. scena z komputerową piosenkarką w pałacu Jabby bardziej mi się podoba "odświeżona", i to nie ze względu na nowe wykonanie kosmitki, tylko ze względu na piosenkę). Najważniejszą zmianą pozytywną jest finał z muzyką Johna Williamsa z 1997 roku. Ma on milion razy większą moc od końcowej pieśni Ewoków. Gdyby zrobić jakiś fanedit, w którym skrócono by trochę ten film o kilka minut i w finałowej scenie wymieniono muzykę, uznałbym go za lepszy od Imperium kontratakuje. 9+/10
Za mną prawdopodobnie najlepsza filmowa trylogia jaka powstała. Jakość Epizodów V i VI była dużo lepsza niż Nowej nadziei (Lucas w tych częściach mniej majstrował, wiec i "odspecjalizowania" było mniej). Jednak lektor raczej odstawiam na bok (tłumaczenie zbytnio mi przeszkadza). Za kilka lat przy powtórce włączę napisy (chyba, że będę oglądał z kimś kto nie lubi czytać).
24-07-2013, 14:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2014, 18:49 przez Juby.)





