Niby po "Robin Hoodzie" i "Prometeuszu" postanowiłem sobie, że na kolejny film Scotta nie pójdę do kina. Ale cóż za wczesne filmy dalej ma on miejsce w moim sercu, a niby stara miłość nie rdzewieje, plus każdy związek przeżywa kiedyś jakiś kryzys. Chyba dam jeszcze raz szansę.
25-10-2013, 22:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-10-2013, 22:17 przez Lawrence.)





