Jak to jest, że wyraźnie widać różnicę między filmami kręconymi w USA, albo ogólnie zagranicznymi, a polskimi? Chodzi mi o.. jakby to ująć... "fakturę obrazu". Na filmach z takiego USA wszystko wygląda bardziej profesjonalnie, nawet jeśli pokazany jest... a bo ja wiem... zwykły dom. Natomiast kiedy oglądamy polski film\serial (dla przykładu - Kryminalni chociaż), to wszystko wygląda jakby było robione tanią cyfrówką przez amatorów. Albo jakbyśmy oglądali wiadomości. Nie ma tego wrażenia, że to film, tylko że ktoś chwycił pierwszą lepszą kamerę w łapę i jazda! Tak też jest w niemal każdym polskim filmie kinowym. Telewizyjna wręcz jakość obrazu. Nie wiem, czy rozumiecie o co mi chodzi... Ale jeśli tak, to wytłumaczcie mi co jest tego przyczyną. Inny rodzaj taśmy filmowej?
08-11-2005, 12:00






