Drugi seans, wbrew obawom, świetny, choć tym razem przeszkadzało mi rozwalenie dwóch nieźle nahajpowanych mechów praktycznie bez walki - zupełnie jakby z filmu wyleciało parę scen, w których widać, co te roboty potrafią. Poza tym: świetna muza, wizualnie (zwłaszcza kolorystycznie) bomba, a walka w Hong Kongu to jak dla mnie scena roku.
BTW: uzasadnienie dla mechów jest takie, że tradycyjna broń co prawda zabija Kajdżu, ale zanim do tego dojdzie, potwór przetoczy się przez trzy miasta. Mechy miały przede wszystkim zatrzymać jego spacer - i to ma sens, choć chętnie zobaczyłbym jakieś wsparcie z powietrza czy od artylerii na wybrzeżu. No cóż - nie można mieć wszystkiego.:)
9/10 - dychy nie ma właśnie za wkurzające niewykorzystanie potencjalnie fajnych postaci i motywów. Ale poza ten film to czysty fun, magia kina, świetny wciągający świat, zwłaszcza dla kogoś, kto za młodu jarał się dżapońskimi mechami i potrafi wychwycić stylistyczne nawiązania.
BTW: uzasadnienie dla mechów jest takie, że tradycyjna broń co prawda zabija Kajdżu, ale zanim do tego dojdzie, potwór przetoczy się przez trzy miasta. Mechy miały przede wszystkim zatrzymać jego spacer - i to ma sens, choć chętnie zobaczyłbym jakieś wsparcie z powietrza czy od artylerii na wybrzeżu. No cóż - nie można mieć wszystkiego.:)
9/10 - dychy nie ma właśnie za wkurzające niewykorzystanie potencjalnie fajnych postaci i motywów. Ale poza ten film to czysty fun, magia kina, świetny wciągający świat, zwłaszcza dla kogoś, kto za młodu jarał się dżapońskimi mechami i potrafi wychwycić stylistyczne nawiązania.
13-12-2013, 23:07






