Myślę, że ze względu na to, że wiele osób ma irracjonalne ciągoty do kina klasy B, C i nawet Z, które dostarcza im mega dużo satysfakcji czy też funu, pomimo tego, że są tandetnie zrealizowane na niemalże każdej płaszczyźnie, to tak - warto jednak rozszerzyć kryterium oceny trochę ponad ten jeden czynnik. Oczywiście nie dotyczy to filmów na liście Grievousa, ale idąc tokiem rozumowania Gieferga czy simka niektórzy trochę wypaczaliby wszelkie rankingi, ze względu na swoje dziwaczne uwielbienie tanizny i amatorszczyzny.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
03-01-2014, 17:03






