Sposób uzyskania informacji od tych dwóch gości w tym warsztacie jak w "The Shield".
Tekst o tym, że to nie praca cię zmienia, ale to ty wybierasz pracę, która do ciebie pasuje, jak w finale "Firefly" (akurat niedawno obejrzałam).
Wizje detektywa prowadzącego śledztwo jak w "Twin Peaks".
Nie zdziwiłoby mnie, gdyby opowieść Rusta o wypadku zakończyła się jak w "Breaking Bad", czyli No i stylizacja zbrodni jak z "Hannibala", o czym pisali ludzie na internetach już tydzień temu, a czego starałam się nie zauważać, co nie było takie trudne, bo nie oglądałam "Hannibala".
Znaczy się, hm. Nawet fajnie tak sobie siedzieć i wyłapywać te różne nawiązania, zamierzone bądź nie, i przekonywać się, jakim się jest beznadziejnym nołlajf... rewind, wybitnym znawcą popkultury ;). Tyle że w drugim odcinku właściwie nic się nie działo, poza ostatnimi minutami.
Duszny klimat Luizjany dalej namacalny, nad czym się już ktoś tutaj rozpływał (ja chyba :), ale jednak przydałoby się popchnąć trochę to śledztwo do przodu.
Nie i raczej nie byłoby to dla mnie dobre. To chyba jedno z tych miejsc, o którym człowiek niby wie, że jest totalnym wypizdowem bez perspektyw, ale ten senny, demotywujący klimat sprawia, że nie chce się stamtąd nigdzie wyjechać i w końcu kończy się jako zjawa snująca się po miasteczku czy po zakurzonej drodze, stały element wyposażenia, jak ten koleś, który stał się częścią statku w "Piratach z Karaibów". Po broń mogłabym ewentualnie pojechać :)
Tekst o tym, że to nie praca cię zmienia, ale to ty wybierasz pracę, która do ciebie pasuje, jak w finale "Firefly" (akurat niedawno obejrzałam).
Wizje detektywa prowadzącego śledztwo jak w "Twin Peaks".
Nie zdziwiłoby mnie, gdyby opowieść Rusta o wypadku zakończyła się jak w "Breaking Bad", czyli No i stylizacja zbrodni jak z "Hannibala", o czym pisali ludzie na internetach już tydzień temu, a czego starałam się nie zauważać, co nie było takie trudne, bo nie oglądałam "Hannibala".
Znaczy się, hm. Nawet fajnie tak sobie siedzieć i wyłapywać te różne nawiązania, zamierzone bądź nie, i przekonywać się, jakim się jest beznadziejnym nołlajf... rewind, wybitnym znawcą popkultury ;). Tyle że w drugim odcinku właściwie nic się nie działo, poza ostatnimi minutami.
Duszny klimat Luizjany dalej namacalny, nad czym się już ktoś tutaj rozpływał (ja chyba :), ale jednak przydałoby się popchnąć trochę to śledztwo do przodu.
Cytat:a bylas jedys w luizjanie? nowym orleanie np.?
Nie i raczej nie byłoby to dla mnie dobre. To chyba jedno z tych miejsc, o którym człowiek niby wie, że jest totalnym wypizdowem bez perspektyw, ale ten senny, demotywujący klimat sprawia, że nie chce się stamtąd nigdzie wyjechać i w końcu kończy się jako zjawa snująca się po miasteczku czy po zakurzonej drodze, stały element wyposażenia, jak ten koleś, który stał się częścią statku w "Piratach z Karaibów". Po broń mogłabym ewentualnie pojechać :)
23-01-2014, 11:22
Spoiler




