Moja ulubiona scena dotychczas... no, pominając oczywiście końcówkę 4 odcinka. Matthew McConaughey to jakiś pieprzony hipnotyzer w tym serialu - nie ważne, jakie tam pokręcone, powalone monologi wychodzą z jego ust, aż chcę się ich słuchać.
16-02-2014, 09:01
Spoiler




