(03-03-2014, 10:47)Martinipl napisał(a): Frozen było w swoich kategoriach bezkonkurencyjne i obie statuetki nie tyle co zasłużone, a raczej przyznane z urzędu - bo i komu je dać?
Piosenkowo, to Pharrellowi albo U2? A najlepiej nienominowanej Lanie del Rey? :)
Jak dla mnie tegoroczne Oscary to dość wymęczona, przewidywalna impreza. Ellen dała radę na wstępie, a później była tłem z żenującymi przebłyskami udawanego luzu (pizza, omujbosze). "12 years a slave", choć dobry, to jednak będzie cieszył się statusem jaki mają "Zakochany szekspir" czy "Angielski pacjent", czyli ten, który wygrał, mimo że startował w wyścigu ze zdecydowanie mocniejszymi konkurentami.
Cuaron - zdecydowanie, tylko on i nikt inny. Kilka godzin przed galą przypomniałem sobie właśnie Grawitację i co parę minut biłem pokłony właśnie przed reżyserią właśnie. Niesamowite co ten facet zrobił i hejtu Danusa nie można nazwać inaczej jak pierdoleniem trzy po trzy, serio. Albo trzeba być ślepym, żeby pewnych kwestii nie zauważać, albo trzeba nie umieć oglądać to, co domaga się zauważenia.
Leo szkoda, ale Matthew dostał sprawiedliwie. Cieszy Oscar dla Her - Jonze FTW!
03-03-2014, 11:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2014, 11:45 przez desjudi.)





