Chandler, którego nie znosze jako pisarza, ale cenię jako teoretyka, napisał zgrabnie (cytat z pamięci): Detektyw w kryminale winien być najlepszym człowiekiem w swoim świecie i wystarczająco dobrym dla każdego świata. Co do tego drugiego, w przypadku Rusta i Marty'ego, można by się spierać, co do pierwszego ja osobiście nie mam wątpliwości. Że robią świństwa? Robią, pewnie. Ale należy pamiętać o różnicy między słabością a złem. Rust nie dyma żony kumpla, żeby mu dowalić. Marty nie rucha panien na boku, żeby zniszczyć swoją rodzinę. To koniec końców skutki uboczne tej ich słabości. W obliczu reszty świata przedstawionego w True Detective, to wyróżnia bohaterów. Nie widzę w nich chęci krzywdzenia innych, nie z premedytacją. Dlatego są jednak najlepsi w swoim świecie, a że taki to świat...
07-03-2014, 00:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-03-2014, 00:42 przez Paszczak.)





