Byli tacy, co wątpili.
Powtarzali uporczywie, że HBO się skończyło, a czasy epy minęły bezpowrotnie. Rozczarowani niedoskonałością BE czy GoT, pognębieni szajsem w rodzaju True Blood, uciekli pod skrzydła fałszywych bożków w rodzaju FX. To były mroczne lata. Teraz rozumiem, że byliśmy testowani. Ziarna oddzielono od plew, a prawdziwi wierni zostali nagrodzeni. Patrzę, oto koń blady, a imię jeźdzca brzmi True Detective. I epa idzie za nim.
Ok, a teraz na poważnie. Finał jak dla mnie bardzo satysfakcjonujący, porządna męska konfrontacja w nieziemskiej scenerii. Dosłownie, Carcosa wygląda jak miejsce na granicy światów. Jest krwawo, konkretnie, z odpowiednią równowagą między klasyczną sensacją a klimatem mistycyzującego horroru.
Co do końcówki:
Tak czy inaczej, 10/10 być musi. Piosenka super.
Powtarzali uporczywie, że HBO się skończyło, a czasy epy minęły bezpowrotnie. Rozczarowani niedoskonałością BE czy GoT, pognębieni szajsem w rodzaju True Blood, uciekli pod skrzydła fałszywych bożków w rodzaju FX. To były mroczne lata. Teraz rozumiem, że byliśmy testowani. Ziarna oddzielono od plew, a prawdziwi wierni zostali nagrodzeni. Patrzę, oto koń blady, a imię jeźdzca brzmi True Detective. I epa idzie za nim.
Ok, a teraz na poważnie. Finał jak dla mnie bardzo satysfakcjonujący, porządna męska konfrontacja w nieziemskiej scenerii. Dosłownie, Carcosa wygląda jak miejsce na granicy światów. Jest krwawo, konkretnie, z odpowiednią równowagą między klasyczną sensacją a klimatem mistycyzującego horroru.
Co do końcówki:
Tak czy inaczej, 10/10 być musi. Piosenka super.
11-03-2014, 03:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-03-2014, 03:07 przez Paszczak.)
Spoiler




