Wziąłem i obejrzałem. Prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś gorszego, tymczasem te dwie godziny zleciały dość szybko i przyjemnie. Ale po kolei. Największym plusem zdecydowanie Więckiewicz. Niesamowita rola, aż chce się go oglądać. Zresztą film jest w ogóle zagrany bez zarzutu, Grochowska jako Danuta też wypadła bardzo dobrze, na tyle, że powinno być jej na ekranie trochę więcej.
Podobały mi się dialogi i sceny "spokojniejsze", domowe, rozgrywane pomiędzy małżeństwem Wałęsów, ich spory, ale także wspieranie się nawzajem. W sumie, jak tak myślę, to te sceny podobały mi się z całego filmu najbardziej. Wynika to może z faktu, że konstrukcja fabuły i fragmentaryczność nie pozwoliły ani się w tę fabułę zbytnio zaangażować (czasem miałem wrażenie, że oglądam fabularyzowany dokument), ani rozwinąć postaci w nieco głębszy sposób - jest sobie Wałęsa-gaduła i Wszyscy Poza Wałęsą - niemalże anonimowe postacie, które przewijają się na ekranie raz lub więcej razy. Dlatego właśnie trudno mi nie docenić tych paru scen, gdzie widać było jakieś emocje na linii dwóch osób, bez udziału kamer i mikrofonów.
Poza tą fragmentarycznością nie podobało mi się też natężenie materiałów archiwalnych, a już wklejenie twarzy aktorów w takie nagrania sprawiło, że moja ręka zaczęła się niebezpiecznie przybliżać do czoła - niepotrzebne i kiepsko wykonane. Muzyka? Na plus i minus jednocześnie, bo piosenki były świetne, ale też - w trakcie filmu - nieco zbyt wyeksploatowane i jakoś tak nienaturalnie zgrane z obrazem. Fajnie wypadło za to osadzenie akcji w danej epoce, bo czasem można było pomyśleć, że film rzeczywiście kręcono w tamtych latach.
No nic, tak jak wspomniałem, po trailerach spodziewałem się gniota, a dostałem film całkiem niezły, który, pomimo wielu niedoskonałości, ogląda się bezboleśnie, a Więckiewicz winduje go jeszcze nieco w górę. W sumie nie pomyliłem się dużo z tym moim plakatem z Wałęsą-Supermanem. Tu też go wielbią i też wszystkich ratuje :) 6/10
Podobały mi się dialogi i sceny "spokojniejsze", domowe, rozgrywane pomiędzy małżeństwem Wałęsów, ich spory, ale także wspieranie się nawzajem. W sumie, jak tak myślę, to te sceny podobały mi się z całego filmu najbardziej. Wynika to może z faktu, że konstrukcja fabuły i fragmentaryczność nie pozwoliły ani się w tę fabułę zbytnio zaangażować (czasem miałem wrażenie, że oglądam fabularyzowany dokument), ani rozwinąć postaci w nieco głębszy sposób - jest sobie Wałęsa-gaduła i Wszyscy Poza Wałęsą - niemalże anonimowe postacie, które przewijają się na ekranie raz lub więcej razy. Dlatego właśnie trudno mi nie docenić tych paru scen, gdzie widać było jakieś emocje na linii dwóch osób, bez udziału kamer i mikrofonów.
Poza tą fragmentarycznością nie podobało mi się też natężenie materiałów archiwalnych, a już wklejenie twarzy aktorów w takie nagrania sprawiło, że moja ręka zaczęła się niebezpiecznie przybliżać do czoła - niepotrzebne i kiepsko wykonane. Muzyka? Na plus i minus jednocześnie, bo piosenki były świetne, ale też - w trakcie filmu - nieco zbyt wyeksploatowane i jakoś tak nienaturalnie zgrane z obrazem. Fajnie wypadło za to osadzenie akcji w danej epoce, bo czasem można było pomyśleć, że film rzeczywiście kręcono w tamtych latach.
No nic, tak jak wspomniałem, po trailerach spodziewałem się gniota, a dostałem film całkiem niezły, który, pomimo wielu niedoskonałości, ogląda się bezboleśnie, a Więckiewicz winduje go jeszcze nieco w górę. W sumie nie pomyliłem się dużo z tym moim plakatem z Wałęsą-Supermanem. Tu też go wielbią i też wszystkich ratuje :) 6/10
07-04-2014, 17:26





