(20-07-2014, 16:40)Rodia napisał(a): Lisbeth w wykonaniu Rooney autentycznie się bałem i co najważniejsze - nigdy nie wiedziałem, co zrobi za chwilę mimo, że znałem przecież fabułę.Dokładnie. Poza tym bardzo podoba mi się jej bardzo subtelna przemiana, która dokonuje się pod wpływem więzi z Mikaelem. Widać, że z nikim nigdy nie była blisko, nie kochała, przy nikim nie czuła się dobrze emocjonalnie, do tej pory łączyły ją z ludźmi relacje wyłącznie oparte na fizyczności. (choć akurat jej poprzedni kurator jest wyjątkiem)
Gdy wypisuje kartkę którą dołącza do kurtki dla Blomkvista (piękna, ostatnia scena), wygląda jak nastolatka pisząca list miłosny do chłopaka ze szkoły. Urocze.
20-07-2014, 17:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2014, 17:34 przez Mierzwiak.)





