(10-09-2014, 02:56)Grievous napisał(a): I co jest lepszego w tej wersji, prócz tego rozmieszczenia scen z potworem?
Tempo i fakt, że fabuła opiera się głownie na Godzilli to najważniejszy element widowiskowego filmu o Godzilli! Jeśli wersja 98 jest pod tym względem lepsza to reszta ma małe znaczenie.
(10-09-2014, 02:56)Grievous napisał(a): Postacie? To ja już wolę 15 minutowy występ Cranstona. Ogólnie największym grzechem postaci w wersji 2014, jest to że mam na nie wyjebane. W przypadku 1998, poza Reno, nie mogę ich zwyczajnie zdzierżyć.
No widzisz, a dla mnie postacie w wersji z 1998 roku był JAKIEŚ i choć w większości to comic-reliefy to chociaż im się kibicowało i było się z czego pośmiać. Tutaj "jakiś" był tylko Carston przez swoje 15 minut i zapamiętałem, że główny bohater chyba miał na imię Ford. Resztę szkoda komentować.
(10-09-2014, 02:56)Grievous napisał(a): Fabuła? W nowszej wersji przynajmniej zachowuje pozory jakiegoś sensu.
Niby w większym stopniu niż wersja Emmericha? To ciągłe przypadkowe natrafiania głównego bohatera na potwory i silenie się na realistyczną konwencję, która im dalej w las tym słabiej wypada (zero pokazania ofiar, "ewakuacja" San Francisco, finałowe wyczyny z bombą)?
(10-09-2014, 02:56)Grievous napisał(a): Można mocno się spierać o muzykę, ale osobiście preferuję kompozycję Desplate.
Desplate'a usłyszałem w kinie, było bardzo fajne i tyle. Muzyki Arnolda mogę słuchać codziennie. Dobry soundtrack kontra świetny soundtrack, oba dizeli przepaść na korzyść filmu Emmericha.
10-09-2014, 12:14





