Do niektórzy filmów trzeba dojrzeć. Trzeci seans Heat wystrzelił mnie ze skarpetek. Świetna rzecz z dwoma wadami:
1. niektóre dialogi dość tandetne ("jesteś zwierzęciem, które ściga swoją ofiarę" - mówi żona do męża. Jaaaa nie mogę);
2. w końcówce pieszy pościg zaczyna się przy hotelu, cięcie, już jest na lotnisku. Lotniska są ogromne, a dystanse od domów mieszkalnych liczone zwykle w kilometrach, więc nie kupuję że Neil ucieka przez te dobre pół godziny, jakie by potrzebował żeby dostać się tam gdzie się dostał, a w tym czasie Hanna depcze mu po piętach, choć go w zasadzie nie widzi - powinien już po kilkudziesięciu metrach zgubić gościa wśród gigantycznej infrastruktury. To w sumie żadna wielka wada, ale irytująca tak samo jak dziury w jednej tylko szybie w samochodzie w Training Day.
1. niektóre dialogi dość tandetne ("jesteś zwierzęciem, które ściga swoją ofiarę" - mówi żona do męża. Jaaaa nie mogę);
2. w końcówce pieszy pościg zaczyna się przy hotelu, cięcie, już jest na lotnisku. Lotniska są ogromne, a dystanse od domów mieszkalnych liczone zwykle w kilometrach, więc nie kupuję że Neil ucieka przez te dobre pół godziny, jakie by potrzebował żeby dostać się tam gdzie się dostał, a w tym czasie Hanna depcze mu po piętach, choć go w zasadzie nie widzi - powinien już po kilkudziesięciu metrach zgubić gościa wśród gigantycznej infrastruktury. To w sumie żadna wielka wada, ale irytująca tak samo jak dziury w jednej tylko szybie w samochodzie w Training Day.
08-11-2014, 22:53






