Ja właśnie się dowiedziałam na innym forum, że nawiązania i smaczki popkulturowe w "Transach" przewyższają te shrekowe. Ach. Nie chce mi się pisać na nowo, więc po prostu wkleję tamten cytat:P
Gdyby nawet transformersy wskoczyły do fontanny di Trevi, ponurkowały z frytkami w majonezie -- i gdyby nawet Megatron na pytanie Prime'a "co robiłeś przez te wszystkie lata?" odpowiedział "chodziłem wcześnie spać" -- to i tak "Transformersy" mnie nie biorą. Gwoli ścisłości - nie mogę rzec, że to produkcja nieudana. Wprost przeciwnie - udała się perfekcyjnie. Jako letni (pod względem temperatury emocji), ani śmieszny, ani poważny PRODUKT. Dla mnie to kino szalenie bezpłciowe, nawet nie tyle mdłe, co ABSOLUTNIE OBOJĘTNE. "Transformersom" zwyczajnie brakuje jajec. A nawiązania? Superman, Batman, nawet "Czas apokalipsy" - ktoś to porównuje do "Shreka"? Bez urazy. Pomiędzy Stuhrem cytującym samego siebie, a Bayem wymachującym nastolatkiem z "to lepsze niż >>Armageddon<<", zieje przepaść. To inna liga nawiązań, inna liga zabawy.
"Transformersi" to produkt. I tyle. Byle było efektownie, głośno. Nie można nikogo urazić - chociaż nie, feministki i kolesie z organizacji antyrasistowskich będą mieli nielada orzech do zgryzienia, bo godzi to w godność czy nie, że najgenialniejsi hakerzy świata to dziewczyna-lala i (sympatyczny, bo sympatyczny, ale) sikający po nogach, obżarty Afroamerykanin?
Oglądało się ok. Wisiało mi, kto wygra (przecież i tak wiedziałam, kto), ale nie nudziłam się. Oczywiście, moją opinią steruje brak wyczucia konwencji - jeżeli gdzieś jest przemoc i nie ma krwi i przekleństw, i nie są to "Gwiezdne Wojny", to od razu to coś odrzucam. Chciałabym to kupić, ale nie mogę.
Shia fajny. Bardzo mi się widział. Sympatyczny dzieciak. Wiecie, że w "IJ 4" będzie miał wąsy?
I jeszcze a propos kategorii wiekowej: skoro stwierdzenie, iż "Transformersi" są dla młodzieży, jest takie oburzające, to proszę skończyć z bajką, że Harry Potter jest dla dzieci. Tyle. Zdarza się.
Gdyby nawet transformersy wskoczyły do fontanny di Trevi, ponurkowały z frytkami w majonezie -- i gdyby nawet Megatron na pytanie Prime'a "co robiłeś przez te wszystkie lata?" odpowiedział "chodziłem wcześnie spać" -- to i tak "Transformersy" mnie nie biorą. Gwoli ścisłości - nie mogę rzec, że to produkcja nieudana. Wprost przeciwnie - udała się perfekcyjnie. Jako letni (pod względem temperatury emocji), ani śmieszny, ani poważny PRODUKT. Dla mnie to kino szalenie bezpłciowe, nawet nie tyle mdłe, co ABSOLUTNIE OBOJĘTNE. "Transformersom" zwyczajnie brakuje jajec. A nawiązania? Superman, Batman, nawet "Czas apokalipsy" - ktoś to porównuje do "Shreka"? Bez urazy. Pomiędzy Stuhrem cytującym samego siebie, a Bayem wymachującym nastolatkiem z "to lepsze niż >>Armageddon<<", zieje przepaść. To inna liga nawiązań, inna liga zabawy.
"Transformersi" to produkt. I tyle. Byle było efektownie, głośno. Nie można nikogo urazić - chociaż nie, feministki i kolesie z organizacji antyrasistowskich będą mieli nielada orzech do zgryzienia, bo godzi to w godność czy nie, że najgenialniejsi hakerzy świata to dziewczyna-lala i (sympatyczny, bo sympatyczny, ale) sikający po nogach, obżarty Afroamerykanin?
Oglądało się ok. Wisiało mi, kto wygra (przecież i tak wiedziałam, kto), ale nie nudziłam się. Oczywiście, moją opinią steruje brak wyczucia konwencji - jeżeli gdzieś jest przemoc i nie ma krwi i przekleństw, i nie są to "Gwiezdne Wojny", to od razu to coś odrzucam. Chciałabym to kupić, ale nie mogę.
Shia fajny. Bardzo mi się widział. Sympatyczny dzieciak. Wiecie, że w "IJ 4" będzie miał wąsy?
I jeszcze a propos kategorii wiekowej: skoro stwierdzenie, iż "Transformersi" są dla młodzieży, jest takie oburzające, to proszę skończyć z bajką, że Harry Potter jest dla dzieci. Tyle. Zdarza się.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
30-08-2007, 17:55





