GENIALNY... pierwszy akt.
Miller popełnił w tym filmie krytyczny dla mnie błąd i wszystkie karty odkrył w pierwszej, długaśnej, mocarnie nakręconej, zainscenizowanej i zmontowanej sekwencji pościgu za uciekinierami. W zasadzie w tym momencie można wyjść z kina, no, ewentualnie po bardzo fajnym pojedynku Max vs Furiosa, bo reszta to już tylko znacznie słabsza powtórka z rozrywki, w sporej części gorsza wizualnie (tandetny niebieski filtr w scenach nocnych) i z wątpliwej jakości scenami dialogowymi. Wątek nawróconego Trepa (the Power of Boner!) do wywalenia, modelki beznadziejne, a wstawki z córką Maxa wyłącznie godne politowania. Czy tylko mnie kompletnie nie obchodził los bohaterów tego filmu?
Znowu tytułowy bohater nie jest tym głównym (to film o postaci Theron), ale za to Miller w końcu nauczył się, że bad guy powinien mieć satysfakcjonującą śmierć. Lepiej późno niż wcale.
7/10
Miller popełnił w tym filmie krytyczny dla mnie błąd i wszystkie karty odkrył w pierwszej, długaśnej, mocarnie nakręconej, zainscenizowanej i zmontowanej sekwencji pościgu za uciekinierami. W zasadzie w tym momencie można wyjść z kina, no, ewentualnie po bardzo fajnym pojedynku Max vs Furiosa, bo reszta to już tylko znacznie słabsza powtórka z rozrywki, w sporej części gorsza wizualnie (tandetny niebieski filtr w scenach nocnych) i z wątpliwej jakości scenami dialogowymi. Wątek nawróconego Trepa (the Power of Boner!) do wywalenia, modelki beznadziejne, a wstawki z córką Maxa wyłącznie godne politowania. Czy tylko mnie kompletnie nie obchodził los bohaterów tego filmu?
Znowu tytułowy bohater nie jest tym głównym (to film o postaci Theron), ale za to Miller w końcu nauczył się, że bad guy powinien mieć satysfakcjonującą śmierć. Lepiej późno niż wcale.
7/10
23-05-2015, 16:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2015, 16:56 przez Mierzwiak.)





