The Wedding Ringer (2015)- Mam wrażenie, że ktoś dostał w łapki scenariusz ciepłej, krzepiącej komedii o życiowych nieudacznikach, po czym przepisał go na modłę modnych komedii z R-ką dodając jakieś niepotrzebne fucki i seks oralny z psem. Uleciało przy tym większość zalet, ale ostało się dość nietypowe zakończenie i pozytywny morał. O szczęściu dorosłego nerda decyduje tutaj możliwość bycia sobą wśród podobnych mu przyjaciół. 4+/10
Project Almanac (2015)- Pierwsza połowa pozwala mieć nadzieję na w miarę bezbolesny seans, ale potem wkracza morze głupot, a ten plastikowy twór przypomina sobie, że powstał pod logiem MTV Films. Wątek koncertu trwał chyba 3 godziny i wnosił mniej niż sceny z siatkówką na plaży w "Słonecznym patrolu". Pozwala on świetnie podsumować scenariuszową wiarygodność papierowych postaci, jedna z bohaterek marzy o podróży w czasie na Woodstock w 1969 roku, ostatecznie ląduje na jakimś popowym zespole w trakcie Lollapaloozy tydzień wcześniej. Oczywiście stwierdza, że to najlepszy dzień w jej życiu. 3/10
Project Almanac (2015)- Pierwsza połowa pozwala mieć nadzieję na w miarę bezbolesny seans, ale potem wkracza morze głupot, a ten plastikowy twór przypomina sobie, że powstał pod logiem MTV Films. Wątek koncertu trwał chyba 3 godziny i wnosił mniej niż sceny z siatkówką na plaży w "Słonecznym patrolu". Pozwala on świetnie podsumować scenariuszową wiarygodność papierowych postaci, jedna z bohaterek marzy o podróży w czasie na Woodstock w 1969 roku, ostatecznie ląduje na jakimś popowym zespole w trakcie Lollapaloozy tydzień wcześniej. Oczywiście stwierdza, że to najlepszy dzień w jej życiu. 3/10
05-06-2015, 10:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2015, 10:28 przez Szaman.)





