W Heat denerwują mnie tylko dwie rzeczy. Pierwsza: Ucieczka leżącego Waingro. Neil aż tak bardzo przeją się radiowozem, że zapomniał pilnować delikwenta? Moim zdaniem naciągane. Druga sprawa, też będąca dużym naciągnięciem to scena w klubie. Dokładniej moment w którym Hanna wstaje i ma zamiar wyjść, wtedy to czarny kapuś rzuca hasło "slick". Mega wkurzające, w szczególności na tle takiego arcydzieła jakim jest Heat, takie potknięcia wypadają o wiele gorzej i są oceniane surowiej.
Końcówka wiadomo, geniusz. No i dobór muzyki też świetny.
Końcówka wiadomo, geniusz. No i dobór muzyki też świetny.
05-06-2015, 18:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-09-2016, 03:49 przez vast.)





