Zgadzam się z przedmówcami, że momentami za dużo wewnętrznego mroku, patrzenia w sufit i wzdychania. Generalnie bardzo lubię niestabilne charaktery, ale tutaj każdy takiego zgrywa i wychodzi trochę dziwnie. Rust i Marty byli lepiej zrównoważeni, przynajmniej takie pierwsze wrażenie.
Aktorsko Farrell ciekawie, Panna Rachel też daje radę. Potencjał na pewno mamy.
Muzycznie zdecydowanie na plus, zarówno Cohen na początku, jak i Cave na końcu.
Aktorsko Farrell ciekawie, Panna Rachel też daje radę. Potencjał na pewno mamy.
Muzycznie zdecydowanie na plus, zarówno Cohen na początku, jak i Cave na końcu.
22-06-2015, 23:55





