Strasznie mi się w pierwszym sezonie podobał ten niewytłumaczalny ciężar śledztwa - że za tym wszystkim kryje się niepojęte 'zło', że dojście do źródła wywróci wszystko do góry nogami, że świat jest jeszcze bardziej pojebany, niż się wydaje itp, itd. Aż strach było pomyśleć, kto jest jeszcze w to wszystko zamieszany. Pizza postanowił w sezonie drugim to przebić i oczywiście osiągnął przeciwny efekt. Wiemy już, że 90% obsady jest umoczona po uszy lub sprzedała cztery litery za garść srebrników - ale co mnie to obchodzi? Niby afera sięga wysokich szczebli, ale wspomnianego ciężaru nie czuć w ogóle, sprawa się toczy, jakby chodziło o morderstwo sąsiada zza miedzy.
Ok, w pierwszym sezonie też był jeden dosyć poważny problem (ZIELONE USZY), ale wszystko przebiegało sprawnie, napięcie rosło. Tutaj Pizza miesza, wyciąga z dupy jakieś nagle znaczące nazwiska, które chyba pojawiły się wcześniej, ale w sumie chujwi; korzysta z usług "deus ex whores", które rozwiązują naszym true detectives połowę sprawy i tak dalej. Przyznajcie się, że chcecie obejrzeć rozpierduchę VV, a nie dowiedzieć się kto zabił Caspera (mam nadzieję, że nikomu nie popsułem przyjemności z oglądania finału przypominając, że pomimo natłoku pierdolamento tej zagadki jeszcze rozwiązać się nie udało - i padnę ze śmiechu jeśli tak zostanie, na zasadzie otwartego zakończenia, „a resztę widz dopowie sobie sam”).
Przyznać jednak muszę, że epizod siódmy był dobry, w końcu rozterki true detectives nabrały sensu i znaczenia. Finał z Kiczem wyborny. Szósty odcinek miał potencjał, na pewno czołówka sezonu, ale jednak niedosyt pozostał. Miała być orgia, a wyszło oblewanie sesji, a że ktoś tam zginął – no zdarza się.
Btw, zauważyliście, że Colin zrezygnował z walki o syna zaraz po tym, jak ten wolał obżerać się pizzą przy Friends zamiast składać modele i oglądać mecz? W takich chwilach mężczyzna wie, że zawiódł jako ojciec i najwyższy czas wycofać się w cień.
05-08-2015, 00:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2015, 00:30 przez rogaluz.)





