Szału ni ma, choć jest całkiem fajny. Tom Cruise jak Krzysztof Ibisz, im starszy tym młodszy. Wciąż nie przestaje biegać i sam wykonuje triki kaskaderskie, za co ma u mnie spory szacunek. Widać zresztą, że do scen akcji bardzo się przykłada, odgrywając je w pełnym skupieniu.
Akcja jest, humor jest, zdjęcia świetne, nawet parę scen całkiem całkiem zapadających w pamięci. Oczywiście znowu mamy do czynienia z syndromem trzęsącej kamery i szybkich cięć w scenach bijatyk, co wynika albo z lenistwa reżysera, albo jednak Cruise nie jest AŻ TAK żwawy, jak mogłoby się zdawać.
Słyszałem parę opinii, że to najlepsza odsłona z serii. Bullshit. Jedynka to miała gęste relacje, chemię... jak w finale padło parę emocjonalnych twistów to oglądałem je z taką miną :o
Tutaj nikt nie ginie, happy end wydaje się nieunikniony... czarny charakter jest byle jaki, zaś głównych bohaterów prześladuje kompletnie generyczna armia typowych-rusko-niemieckich filmowych zakapiorów. Brak większego napięcia, bardzo płytke relacje nawet jak na akcyjniak, przeciętna do bólu końcówka.
7/10
Akcja jest, humor jest, zdjęcia świetne, nawet parę scen całkiem całkiem zapadających w pamięci. Oczywiście znowu mamy do czynienia z syndromem trzęsącej kamery i szybkich cięć w scenach bijatyk, co wynika albo z lenistwa reżysera, albo jednak Cruise nie jest AŻ TAK żwawy, jak mogłoby się zdawać.
Słyszałem parę opinii, że to najlepsza odsłona z serii. Bullshit. Jedynka to miała gęste relacje, chemię... jak w finale padło parę emocjonalnych twistów to oglądałem je z taką miną :o
Tutaj nikt nie ginie, happy end wydaje się nieunikniony... czarny charakter jest byle jaki, zaś głównych bohaterów prześladuje kompletnie generyczna armia typowych-rusko-niemieckich filmowych zakapiorów. Brak większego napięcia, bardzo płytke relacje nawet jak na akcyjniak, przeciętna do bólu końcówka.
7/10
25-08-2015, 19:21





