![[Obrazek: 7KcWH69.jpg]](http://i.imgur.com/7KcWH69.jpg)
Ściągnąłem sobie pierwszy epizod nowego Daily Show z Trevorem Noah, bom ciekaw był jak koleś wypada. Generalnie to od samego początku bardzo mu kibicowałem, bo podobał mi się jego stand up i wkurzali mnie ludzie marudzący, że bożyszcza Amerykanów - Jona Stewarta - nie da się zastąpić (zwłaszcza, że Trevorowi obrywało się nie tylko od rasistów, ale też i od liberałów z bólem odbytu, którzy truli mu tyłek z powodu niepoprawnych politycznie tweetów). Pierwsze wrażenia - sympatycznie, a facet ładnie się wypowiada i pomimo dowcipów o jego roli jako żółtodzioba, widać, że koleś dobrze się czuje w tym krześle. Oryginalnego DS nigdy nie oglądałem w całości, znam program jedynie z fragmentów na YT, ale nie widać by formuła zmieniła się w jakikowliek istotny sposób. Trevor zaznaczył, że w przeciwieństwie do Stewarta, który leciał głównie po newsach politycznych jak Fox News, on weźmie w celownik również wszelkiego rodzaju Gawkery tego świata, ale generalnie stacja ta sama, scenarzyści i zakulisowi joke-writerzy ci sami, tylko morda na krześle się zmieniła. Ja tam każdym razie nie widzę by Trevor w jakikolwiek sposób był gorszy w swoim delivery od Stewarta i z czasem ludzie przestaną go "nadanalizować" (bo oczywiście już po pierwszych dwóch odcinkach serwisy popkulturowe w necie wyrzygały pretensjonalne, wymuszone i zdecydowanie przedwczesne teksty o tym co Trevor musi, a czego nie musi poprawić).
I spokojny w tej świadomości, myslę, że dam sobię z tym programem spokój. Bo to jednak nie dla mnie. Takie w 100% bezpiecznie i ugładzone, wesołkowate, politpoprawne dowcipkowanie o dupie maryni dla amerykanów do kolacji. Pare razy się żem się zaśmiał, ale jak mam słuchać zabawnego komentarza politycznego, to wolę marnować czas co coś bardziej pozbawionego konwenansów i nie celującego w zwykłego obywatela, który oburza się za byle co. Bo to w sumie to samo co program Johna Olivera, tylko że w wersji Lite.
I tak właśnie przy okazji naszło mnie by ściągnąć jeden z ostatnich odcinków Real Time with Bill Maher. Kiedyś był to jedyny zagraniczny program okołopolityczny, który oglądałem w całości, ale z czasem dałem sobie spokój. Powtórka przypomniała mi jaki Maher potrafi być fajny. Tak, politycznie nie wszystkimi jego opiniami się zgadzam i koleś potrafi być dość bucowaty czsami, ale jak już mam oglądać w telewizji liberała/lewaka/whateveryouwanttocall it, to już wolę takiego co to się nie pierdoli, w tyłku ma konwenanse, rozmowę prowadzi jakby gadał prywatnie przy piwie, no i jest przy tym autentycznie zabawny. Chyba wrócę do programu na stałe.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
03-10-2015, 22:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2015, 22:20 przez Proteus.)





