No i cała seryjka powtórzona od dechy do dechy. Wrażenia są takie, że gdybym miał wybierać - Bond czy Hunt - wybrałbym bez chwili zawahania tego drugiego kozaka. Ciężko mi sobie zwizualizować wszystkie Misje Niemożliwe bez Cruise'a, jego fizycznego zaangażowania i mega charyzmy.
Mission: Impossible 1
Do sekwencji w tunelu kolejowym to był kapitalny film. Oglądałem na bezdechu. 8/10
Mission: Impossible 2
Podobno Woo zmontował 3 i pół godziny materiału, a decydenci kazali mu przyciąć całość do dwóch godzin. Tak czy siak, jest to bez dyskusji najgorsza część. Tragiczny montaż scenek akcji, które powinny być wizytówką serii, wpierdolił mnie, za przeproszeniem, do grobu. Daje jedno oczko za górską wspinaczkę w prologu (myślałem, że kręcili to w AZ, a potem czytam, że jednak Utah). 1/10
Mission: Impossible 3
Moja ulubiona. Jaram się tu wszystkim, od rozpierduchy po bardziej "kameralną" kaskaderkę. Nie ukrywam, że o wyborze M:I3 jako najfajniejszej części zdecydowała jedna z ostatnich scen, kiedy to Hunt daje żonie przyśpieszony kurs obsługi Beretty. Oglądałem poszczególne odcinki w porządku niechronologicznym i do tego momentu za najlepszy epizod uznawałem czwarty. 10/10
Mission: Impossible 4
Prawie tak dobry jak trójka. Trochę za dużo dowcipkowania w wykonaniu Pegga, który często bywa kompletnie nieśmieszny, ale za taką kaskaderkę i rozmach lokacji wybaczam wszystko. 9/10
Mission: Impossible 5
9/10 - j/w
Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to polecam :)
Mission: Impossible 1
Do sekwencji w tunelu kolejowym to był kapitalny film. Oglądałem na bezdechu. 8/10
Mission: Impossible 2
Podobno Woo zmontował 3 i pół godziny materiału, a decydenci kazali mu przyciąć całość do dwóch godzin. Tak czy siak, jest to bez dyskusji najgorsza część. Tragiczny montaż scenek akcji, które powinny być wizytówką serii, wpierdolił mnie, za przeproszeniem, do grobu. Daje jedno oczko za górską wspinaczkę w prologu (myślałem, że kręcili to w AZ, a potem czytam, że jednak Utah). 1/10
Mission: Impossible 3
Moja ulubiona. Jaram się tu wszystkim, od rozpierduchy po bardziej "kameralną" kaskaderkę. Nie ukrywam, że o wyborze M:I3 jako najfajniejszej części zdecydowała jedna z ostatnich scen, kiedy to Hunt daje żonie przyśpieszony kurs obsługi Beretty. Oglądałem poszczególne odcinki w porządku niechronologicznym i do tego momentu za najlepszy epizod uznawałem czwarty. 10/10
Mission: Impossible 4
Prawie tak dobry jak trójka. Trochę za dużo dowcipkowania w wykonaniu Pegga, który często bywa kompletnie nieśmieszny, ale za taką kaskaderkę i rozmach lokacji wybaczam wszystko. 9/10
Mission: Impossible 5
9/10 - j/w
Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to polecam :)
20-10-2015, 23:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-10-2015, 23:28 przez Mental.)






