Jakuzzi napisał(a):Wedlug mnie calosciowo wygrywa jednak Pacino. Vincent czesto eksploduje, ale kiedy trzeba imponuje opanowaniem, jak na przyklad w scenie w restauracji (swoja droga juz tylko w tej scenie widac aktorskie zwyciestwo Ala nad De Niro). Do kreacji Roberta oczywiscie nic nie mam, ale zbyt wiele razy powtarza swoje slynne grymasy, ktore widzielismy juz chociazby w Taksowkarzu.Pacino gra swoje, De Niro - swoje. Pacino może się bardziej podobać (i pod tym się podpisuję, bo zawsze bardziej trafiała do mnie jego ekspresja), bo Hanna to rola bardziej efektowna, typ cynika, który w jednym momencie udaje wariata, by za chwilę uchwycić wszystkie emocje na wodzy. Neil ma te swoje słabe uśmieszki, ale, jak się rzekło: nie szaleje. Obaj są perfekcyjni. To już nie jest ta liga, gdzie można porównywać, imo.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
18-09-2007, 20:57





