Oscary pokrywają się z DGA przeciętnie 4/5 (ostatnie 5/5 było 6 lat temu, wcześniej przynajmniej dekadę temu), stąd ten lineup wygląda mi coś zbyt idealnie i przewidywalnie, by system głosowania w Akademii miał czegoś nie zmienić. Jestem niemal stuprocentowo pewien, że przedstawiciel art-house'owego kina wypchnie kogoś z tej mocnej piątki, tylko pytanie, kogo. Zupelnie bezpieczny jest chyba tylko AGI (nie mówię od razu, że wygra), mogę znaleźć solidne argumenty za wypchaniem kogokolwiek innego.
Obawiam się, że poleci Miller (który jest w moim osobistym TOP3), trochę na modłę Nolana, choć z drugiej strony mówimy tu o weteranie stojącym za najlepiej ocenionym na RT filmie 2015, który zdobył po drodze więcej laurów, niż kiedykolwiek Nolan. Z drugiej strony, BAFTA olała ten film w BP i BD, a mają obecnie w kategorii reżyserskiej podobny system głosowania, co Akademia, więc... No i ta gatunkowość, kompletne wariactwo...
Sam nie wiem. Najlepszym rozwiązaniem dla (prawie) wszystkich byłoby po prostu wystrzelenie (na Marsa) Scotta (sry, Ridley, nagroda za całokształt za coś innego, co?), by mógł wskoczyć Haynes lub Nemes... McCarthy'ego bym nie porzucał, niby nie jest to film wyrazisty reżysersko, ale mimo utraty pary nadal jest jak dla mnie sporym pewniakiem - dla przykładu, panu od "The Imitation Game" się udało. Jak już to McKay może dostać po tyłku, bo nie wiem, jak odbierze go dość snobistyczna reżyserska gałąź Akademików. Ale tego też bym nie chciał.
Obecnie przewiduję Scotta, AGI-u i McCarthy'ego w pierwszej trójce. Dalej McKay i Haynes. Miller jako alternatywa na #6, sry. :(
EDIT: Aha, Spielberga raczej skreślam, bez DGA jest w tym wyścigu wątpliwy... Choć niby BAFTA nominowała go po raz pierwszy od ponad dekady... I bądź tu mądry.
Obawiam się, że poleci Miller (który jest w moim osobistym TOP3), trochę na modłę Nolana, choć z drugiej strony mówimy tu o weteranie stojącym za najlepiej ocenionym na RT filmie 2015, który zdobył po drodze więcej laurów, niż kiedykolwiek Nolan. Z drugiej strony, BAFTA olała ten film w BP i BD, a mają obecnie w kategorii reżyserskiej podobny system głosowania, co Akademia, więc... No i ta gatunkowość, kompletne wariactwo...
Sam nie wiem. Najlepszym rozwiązaniem dla (prawie) wszystkich byłoby po prostu wystrzelenie (na Marsa) Scotta (sry, Ridley, nagroda za całokształt za coś innego, co?), by mógł wskoczyć Haynes lub Nemes... McCarthy'ego bym nie porzucał, niby nie jest to film wyrazisty reżysersko, ale mimo utraty pary nadal jest jak dla mnie sporym pewniakiem - dla przykładu, panu od "The Imitation Game" się udało. Jak już to McKay może dostać po tyłku, bo nie wiem, jak odbierze go dość snobistyczna reżyserska gałąź Akademików. Ale tego też bym nie chciał.
Obecnie przewiduję Scotta, AGI-u i McCarthy'ego w pierwszej trójce. Dalej McKay i Haynes. Miller jako alternatywa na #6, sry. :(
EDIT: Aha, Spielberga raczej skreślam, bez DGA jest w tym wyścigu wątpliwy... Choć niby BAFTA nominowała go po raz pierwszy od ponad dekady... I bądź tu mądry.
12-01-2016, 22:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-01-2016, 23:03 przez Galadh.)





