Najmądrzejszy pod słońcem to ten film niewątpliwie nie jest, a jego fabuła wyszukaniem z "Podejrzanymi" z cała pewnością równać się nie może, a jednak da się obejrzeć go w miarę bezboleśnie. Za Supermanem nigdy specjalnie nie przepadałem i wiadomości o kolejnym filmie przyjmowałem z obojętnością, niemniej muszę Singerowi oddać, że ponownie wykazał się wyczuciem w przenoszeniu komiksu na ekran i nakręcił całkiem zgrabne kino akcji, do którego niestety trzeba podchodzić z wyłączonym mózgiem, żeby w zamian zobaczyć kilka fajnych efektów specjalnych.
Aktor wcielający się w główną rolę okazał się w zasadzie trafnym wyborem, a sam Supek w swoich niebieskich gatkach wyglądał mniej głupio jak zazwyczaj. Oczywiście to wciąż jest facet, który najwyraźniej nie nauczył się, że najpierw wkładamy majtki a dopiero spodnie, ale co zrobić, na wulkan intelektu to on nigdy nie wyglądał ;)
Kevin Spacey w rolę wpasował sie idealnie, dopuszczając się chwilami wprawdzie komiksowych przerysowań, no ale cóż, taka konwencja, jak dla mnie był on największym plusem tej produkcji.
Cała reszta bardziej udaje niż gra ale w zasadzie to jakoś szczególnie bardzo nikt mi nie przeszkadzał. No może z wyjątkiem aktorki wcielającej się w Lois, ponieważ coś mi zgrzytało w jej interpretacji tej postaci. Dziwną postacią jest też dzieciak, który jako jedyna osoba na świecie zauważył, że Superman to Kent bez okularków i głupiego loczka. No normalnie w realiach tamtego świata, prawdziwe dziecko geniusz, łypiący do tego z podełba niczym jakiś małoletni bohater kolejnego Omenu.
Do drugiego seansu na razie mnie nie ciągnie i nie przypuszczam, żeby ten stan szybko miał się zmienić, szczerze mówiąc, to wciąż mam żal do Singera, że porzucił mutantów na rzecz harcerzyka w pelerynce...
Aktor wcielający się w główną rolę okazał się w zasadzie trafnym wyborem, a sam Supek w swoich niebieskich gatkach wyglądał mniej głupio jak zazwyczaj. Oczywiście to wciąż jest facet, który najwyraźniej nie nauczył się, że najpierw wkładamy majtki a dopiero spodnie, ale co zrobić, na wulkan intelektu to on nigdy nie wyglądał ;)
Kevin Spacey w rolę wpasował sie idealnie, dopuszczając się chwilami wprawdzie komiksowych przerysowań, no ale cóż, taka konwencja, jak dla mnie był on największym plusem tej produkcji.
Cała reszta bardziej udaje niż gra ale w zasadzie to jakoś szczególnie bardzo nikt mi nie przeszkadzał. No może z wyjątkiem aktorki wcielającej się w Lois, ponieważ coś mi zgrzytało w jej interpretacji tej postaci. Dziwną postacią jest też dzieciak, który jako jedyna osoba na świecie zauważył, że Superman to Kent bez okularków i głupiego loczka. No normalnie w realiach tamtego świata, prawdziwe dziecko geniusz, łypiący do tego z podełba niczym jakiś małoletni bohater kolejnego Omenu.
Do drugiego seansu na razie mnie nie ciągnie i nie przypuszczam, żeby ten stan szybko miał się zmienić, szczerze mówiąc, to wciąż mam żal do Singera, że porzucił mutantów na rzecz harcerzyka w pelerynce...
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
20-09-2007, 17:46





