Możecie mnie zbanować, znienawidzić i wysyłać listy z pogróżkami, ale... spłynęło to po mnie całkowicie. Intryga jak dla mnie beznadziejna, bo opiera się na wierze reżysera, że po pierwszej scenie ja, widz, będę chciał wiedzieć "jak to się stało?!", tylko że ja nie chciałem tego wiedzieć, bo pierwsza scena nie pokazała mi kompletnie nic ciekawego. Jakiś gostek, którego twarzy nie pokazano zabija innego gostka, o którym nic nie wiem. Phi, no i? A że cała reszta filmu bierze się z właśnie z wyjaśniania jak doszło do tego wydarzenia, wskazówka Give-A-Fuck-O-Metru przez cały seans wskazywała ZERO. Twist? Sorry, ale jest debilną grafomanią, twistem dla twistu, ale przynajmniej wiem już skąd inspirację czerpały te wszystkie filmy próbujące zaskoczyć podobnie rozegranymi woltami. MEH!
21-02-2016, 19:28





