Widzisz, Di Caprio przez 75% albo i więcej leżał i harczał. Taką rolę to mógłby zagrać każdy lepszy hollywoodzki aktor, nie ma w niej nic co by się szczególnie wyróżniało. Nie mówiąc już, że ja nie widziałem w tym postaci Glassa tylko Di Caprio tarzającego się po nagrodę. Dla mnie Fassbender absolutnie wymiótł jako Jobs, a miał szczególnie trudne zadanie - pozbawiony charakteryzacji musiał udźwignąć na barkach nie tylko popkulturowy mit Jobsa ale całą fabułę i wywiązał się z zadania koncertowo. Oczywiście statuetki nie dostanie bo to Jobs a nie Di Caprio ;]
24-02-2016, 20:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2016, 20:57 przez Corn.)





