@Bucho
Zabija to może za mocne słowo. Zdecydowanie jest to mniej teatralne niż space operowa saga, ale w tym settingu jest miejsce na pokazanie perspektyw i stylistyk, które nie są koniecznie malowanymi mega-grubym pędzlem, kosmicznymi legendami o walce Dobra ze Złem. Poza tym w EU, komiksach, grach itp - niezależnie od ich jakości - były tego rodzaju zabiegi, i jakoś tam się sprawdzały. Nie każdy w galaktyce jest Dzieckiem Przeznaczenia. Na każdego Skywalkera przypada paru Bothan i anonimowych żołnierzy Rebelii, którzy zdechli zapomnieni w zimnym, mokrym rowie, żeby Admirał Ackbar mógł pózniej poprowadzić kosmiczny ballet w walce o wolność nad Gwiazdą Śmierci
Tak jak jakość poszczególnych tworów z EU często była na poziomie szamba, tak bardziej "erpegowe" podejście do tego settingu jako niemalże komiksowego uniwersum, w którym można opowiedzieć różne przygodowe historie, zawsze mi się podobał
Pewna operowość i poetyka znika, ale to nadal dzika, kolorowa galakatyka far far away, wypełniona statkami kosmiczymi i różnymi cudakami. Można doić setting.
@Shamar
Ale po kiego ja mam tam wstawiać Leię, jak Lei tam nie ma? Już wszystko w temacie napisałem. Rogue One może i poprzedza wydarzenia z NH, ale poprzedza je tak bardzo "na uboczu", nawiązując do czegoś co w NH można było praktycznie pominąć, że ma więcej wspólnego z tym co najczęściej rozumiane jest jako spin-off. Poza tym jak dla kogoś jedyną definicją prequela jest to, że ma się dziać przed główną historią i jakoś do niej nawiązywać (nie ważne jak luźne i nieistotne byłoby to nawiązanie), to spoko, może sobie uważać RO za prequel. Przy czym tutaj było mówione, że prequel i spin-off z jakichś powodów niby rządzą się innymi prawami (bo w przeciwnym razie po co w ogóle zawracać sobie głowę tym rozróżniem), co dla mnie jest bez sensu i arbitralne.
Zabija to może za mocne słowo. Zdecydowanie jest to mniej teatralne niż space operowa saga, ale w tym settingu jest miejsce na pokazanie perspektyw i stylistyk, które nie są koniecznie malowanymi mega-grubym pędzlem, kosmicznymi legendami o walce Dobra ze Złem. Poza tym w EU, komiksach, grach itp - niezależnie od ich jakości - były tego rodzaju zabiegi, i jakoś tam się sprawdzały. Nie każdy w galaktyce jest Dzieckiem Przeznaczenia. Na każdego Skywalkera przypada paru Bothan i anonimowych żołnierzy Rebelii, którzy zdechli zapomnieni w zimnym, mokrym rowie, żeby Admirał Ackbar mógł pózniej poprowadzić kosmiczny ballet w walce o wolność nad Gwiazdą Śmierci
Tak jak jakość poszczególnych tworów z EU często była na poziomie szamba, tak bardziej "erpegowe" podejście do tego settingu jako niemalże komiksowego uniwersum, w którym można opowiedzieć różne przygodowe historie, zawsze mi się podobałPewna operowość i poetyka znika, ale to nadal dzika, kolorowa galakatyka far far away, wypełniona statkami kosmiczymi i różnymi cudakami. Można doić setting.
@Shamar
Ale po kiego ja mam tam wstawiać Leię, jak Lei tam nie ma? Już wszystko w temacie napisałem. Rogue One może i poprzedza wydarzenia z NH, ale poprzedza je tak bardzo "na uboczu", nawiązując do czegoś co w NH można było praktycznie pominąć, że ma więcej wspólnego z tym co najczęściej rozumiane jest jako spin-off. Poza tym jak dla kogoś jedyną definicją prequela jest to, że ma się dziać przed główną historią i jakoś do niej nawiązywać (nie ważne jak luźne i nieistotne byłoby to nawiązanie), to spoko, może sobie uważać RO za prequel. Przy czym tutaj było mówione, że prequel i spin-off z jakichś powodów niby rządzą się innymi prawami (bo w przeciwnym razie po co w ogóle zawracać sobie głowę tym rozróżniem), co dla mnie jest bez sensu i arbitralne.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
08-04-2016, 00:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2016, 01:06 przez Proteus.)





