Moim zdaniem akurat Cowboy Bebop jest lepszy z dubbingiem. W niektórych anime wolę oryginał, w niektórych lepiej brzmią głosy po angielsku (nie ma tych piskliwych, słabych kobiet i wiecznie drących ryja facetów).
Twoja reakcja jest poniekąd poprawna. Sednem filmu jest to, że chłopak był za młody by sobie z tą sytuacją poradzić. Właściwie Grobowiec Świetlików mówi o trzech rzeczach: o japońskim poczuciu dumy, które w tym wypadku zgubiło dwójkę dzieciaków. Chłopak był synem admirała japońskiej floty i przez zbyt długi czas nie potrafił tej dumy i poczucia "honoru" schować w kieszeń.
Po drugie o koszmarze wojny z perspektywy dzieci: coś za co bardzo to anime szanuję. Bo Hollywood nie ma jaj, by to pokazać. Do czasu "Pogorzeliska", jedynie w "Grobowcu świetlików" widziałem ten temat. W filmach niemal zawsze widać losy tylko dorosłych, dzieci przewijają się w dalekim tle, albo są ujęte poetycką metaforą - jak w "Liście Schindlera" dziewczynka w czerwonej sukience na tle czerni i bieli holocaustu.
No i trzecia rzecz, najważniejsza. To anime jest oparte na faktach. Ja w pierwszej chwili też byłem zły na tego dzieciaka. Ale on miał 11 lat. Nie był gotowy by sobie z tym poradzić. Głód, strach, pustka i śmierć niszczyły jego wartości moralne. Nawet dorośli zwierzęceją i wpadają w obłęd, a co dopiero młode dzieci. Jego siostrzyczka była dla niego ciężarem - wiem, to brzmi strasznie. Ale on już umierał z głodu, zmęczenia i strachu.
W rzeczywistej wersji wydarzeń chłopak w pewnym momencie życzył swojej siostrzyczce śmierci. By móc się od niej uwolnić. Pod koniec jedzenie dla ich dwójki zjadał samemu. Jest taki wywiad z twórcą tej książki (tak, w rzeczywistości przeżył), który po bodajże 40 latach płacze ze wstydu, opowiadając tę historię. Pół wieku mija, a on nie umie sobie wybaczyć tego, co zrobił jako 11latek. Wojna jest zbyt trudna dla tak małych dzieci.
"Grobowiec świetlików" jest pięknym filmem. Podczas gdy "Pianista" pokazywał losy artysty w czasie wojny, to anime pokazuje na jakie cierpienia skazuje wojna tych najmłodszych i najbardziej niewinnych.
Mefisto napisał(a):Grobowiec świetlików - wszędzie ochy i achy, 64 miejsce w top 250, a dla mnie ten film to ciepłe kluchy i na maksa tani sentymentalizm, oparty w dużej mierze ba obrazkach małej dziewczynki. Główny bohater jest po prostu niesympatyczną pierdołą, której owszem, nikt nie pomaga, ale też i trudno się ludziom dziwić, skoro wokół trwa wojna, a koleś sprawia wrażenie, jakby był na wakacjach i kompletnie się nie stara. Dopiero pod koniec, gdy już w sumie za późno, próbuje coś ogarnąć, ale też zabiera się do tego od dupy strony. Wielkiego dramatu też w sumie nie odczułem tutaj - wystarczyło schować dumę do kieszeni i nie byłoby problemu. Doceniam narrację, te parę magicznych scen robi wrażenie i kumam, że w jakimś stopniu jest to na faktach, ale ze wszystkich filmów Ghibli ten jest chyba najbardziej przereklamowany.
7 / 10
Twoja reakcja jest poniekąd poprawna. Sednem filmu jest to, że chłopak był za młody by sobie z tą sytuacją poradzić. Właściwie Grobowiec Świetlików mówi o trzech rzeczach: o japońskim poczuciu dumy, które w tym wypadku zgubiło dwójkę dzieciaków. Chłopak był synem admirała japońskiej floty i przez zbyt długi czas nie potrafił tej dumy i poczucia "honoru" schować w kieszeń.
Po drugie o koszmarze wojny z perspektywy dzieci: coś za co bardzo to anime szanuję. Bo Hollywood nie ma jaj, by to pokazać. Do czasu "Pogorzeliska", jedynie w "Grobowcu świetlików" widziałem ten temat. W filmach niemal zawsze widać losy tylko dorosłych, dzieci przewijają się w dalekim tle, albo są ujęte poetycką metaforą - jak w "Liście Schindlera" dziewczynka w czerwonej sukience na tle czerni i bieli holocaustu.
No i trzecia rzecz, najważniejsza. To anime jest oparte na faktach. Ja w pierwszej chwili też byłem zły na tego dzieciaka. Ale on miał 11 lat. Nie był gotowy by sobie z tym poradzić. Głód, strach, pustka i śmierć niszczyły jego wartości moralne. Nawet dorośli zwierzęceją i wpadają w obłęd, a co dopiero młode dzieci. Jego siostrzyczka była dla niego ciężarem - wiem, to brzmi strasznie. Ale on już umierał z głodu, zmęczenia i strachu.
W rzeczywistej wersji wydarzeń chłopak w pewnym momencie życzył swojej siostrzyczce śmierci. By móc się od niej uwolnić. Pod koniec jedzenie dla ich dwójki zjadał samemu. Jest taki wywiad z twórcą tej książki (tak, w rzeczywistości przeżył), który po bodajże 40 latach płacze ze wstydu, opowiadając tę historię. Pół wieku mija, a on nie umie sobie wybaczyć tego, co zrobił jako 11latek. Wojna jest zbyt trudna dla tak małych dzieci.
"Grobowiec świetlików" jest pięknym filmem. Podczas gdy "Pianista" pokazywał losy artysty w czasie wojny, to anime pokazuje na jakie cierpienia skazuje wojna tych najmłodszych i najbardziej niewinnych.
17-04-2016, 12:06





