Czy mod może wydzielić wątek o Tomb Raiderze? Bo ta gra warta jest setki postów.
Pojawia się wątek ratowania rannego człowieka. Szybko, szybko, muszę do niego dotrzeć, a spory dystans przede mną! Pokonuję więc kaniony i wodospady, ale nagle natykam się na coś świecącego. Podnoszę - o, orle jajo. WYZWANIE ROZPOCZĘTE: zbierz 10 orlich jaj.
WTF?!?! TERAZ? W TAKIEJ CHWILI? Jasne, mam czas, czemu nie. Tylko... po co? Po kiego chuja Lara wykrada jaja z gniazd? Będzie je wysiadywać? Najgłupsza znajdźka w historii kosmosu.
W ogóle wątek znajdziek w tej grze jest idiotyczny. Przecież nie po to jesteśmy na wyspie, żeby ich szukać, tylko WALCZYMY O ŻYCIE i staramy się uratować przyjaciół. W Uncharted zbieramy walające się po drodze badziewie, bo o to kurde chodzi - szukamy skarbów! Lara nie szuka skarbów! Stara się wydostać z wyspy! Skarby po prostu są, a ona je zbiera - znajduje czas na to, żeby plądrować groby, kiedy kilometr dalej wykrwawia się jej kolega. To miałoby sens w starych TR-ach, w których... szukało się skarbów i było się na to przygotowanym!
Dalej. Lara traci przytomność i budzi się w PIERDOLONEJ LUDZKIEJ RZEŹNI. Góry odciętych i gnijących kończyn, głów i kadłubków. JA PIERDOLĘ - moja szczera reakcja - CO ZA BRUTALNA GRA! Byłem w szoku, bo naprawdę... w Tomb Raiderze? Czołganie się przez tunel pełen poćwiartowanych zwłok?!?! Na dodatek sama Lara jakoś nieprzejęta - jej jedyna reakcja to "What's going on here?" - tak jakby trafiła na wyjątkowo intrygującą bibliotekę, w której książki są poukładane grzbietami do ściany. Ta sama Lara, która płakała, kiedy musiała zabić. To chyba zły znak, kiedy ja - gracz przyzwyczajony do gore - jestem bardziej zszokowany niż delikatna psychicznie bohaterka.
Pięć minut później już się stąd wydostałem, Lara otwiera jakąś antyczną trumnę i... reaguje obrzydzeniem na widok mumii.
CO DO KURWY NĘDZY?!?! Nie przeszkadzały jej gnijące, śmierdzące, poćwiartowane ciała, a przeszkadza jej MUMIA? Kiedy widziała już SETKI kościotrupów po drodze?!?
Dalej: skok na spadochoronie z klifu. Lara zahacza o jakąś gałąź i bardzo ją boli. No spoko, wcześniej upadek z 20 metrów nie zrobił na niej wrażenia, ale niech będzie. Żebra pewnie połamane. Musi znaleźć apteczkę - chociaż co w niej miałoby pomóc, nie wiem. Kuśtykam do apteczki przez niebezpieczny teren, zabijam 40 bad guyów po drodze. Apteczka pusta. Well, shit. Co robi Lara?
Znajduje ZAPALNICZKĘ. Podgrzewa nią grot strzały i przykłada do rany, żeby ją zaskl... Czekaj, czekaj, do jakiej rany? Do tej z samego początku, kiedy przebiła się prętem? TERAZ o tym pomyślała? Dwa dni później?!?!
Czekaj... musiała znaleźć ZAPALNICZKĘ?!?!? Przez całą grę mam ze sobą krzesiwo, mogę w każdej chwili zapalić pochodnię!!!!! A ona potrzebowała ZAPALNICZKI żeby PODGRZAĆ PIEPRZONĄ STRZAŁĘ?
To jest kurwa niedorzeczne.
Pojawia się wątek ratowania rannego człowieka. Szybko, szybko, muszę do niego dotrzeć, a spory dystans przede mną! Pokonuję więc kaniony i wodospady, ale nagle natykam się na coś świecącego. Podnoszę - o, orle jajo. WYZWANIE ROZPOCZĘTE: zbierz 10 orlich jaj.
WTF?!?! TERAZ? W TAKIEJ CHWILI? Jasne, mam czas, czemu nie. Tylko... po co? Po kiego chuja Lara wykrada jaja z gniazd? Będzie je wysiadywać? Najgłupsza znajdźka w historii kosmosu.
W ogóle wątek znajdziek w tej grze jest idiotyczny. Przecież nie po to jesteśmy na wyspie, żeby ich szukać, tylko WALCZYMY O ŻYCIE i staramy się uratować przyjaciół. W Uncharted zbieramy walające się po drodze badziewie, bo o to kurde chodzi - szukamy skarbów! Lara nie szuka skarbów! Stara się wydostać z wyspy! Skarby po prostu są, a ona je zbiera - znajduje czas na to, żeby plądrować groby, kiedy kilometr dalej wykrwawia się jej kolega. To miałoby sens w starych TR-ach, w których... szukało się skarbów i było się na to przygotowanym!
Dalej. Lara traci przytomność i budzi się w PIERDOLONEJ LUDZKIEJ RZEŹNI. Góry odciętych i gnijących kończyn, głów i kadłubków. JA PIERDOLĘ - moja szczera reakcja - CO ZA BRUTALNA GRA! Byłem w szoku, bo naprawdę... w Tomb Raiderze? Czołganie się przez tunel pełen poćwiartowanych zwłok?!?! Na dodatek sama Lara jakoś nieprzejęta - jej jedyna reakcja to "What's going on here?" - tak jakby trafiła na wyjątkowo intrygującą bibliotekę, w której książki są poukładane grzbietami do ściany. Ta sama Lara, która płakała, kiedy musiała zabić. To chyba zły znak, kiedy ja - gracz przyzwyczajony do gore - jestem bardziej zszokowany niż delikatna psychicznie bohaterka.
Pięć minut później już się stąd wydostałem, Lara otwiera jakąś antyczną trumnę i... reaguje obrzydzeniem na widok mumii.
CO DO KURWY NĘDZY?!?! Nie przeszkadzały jej gnijące, śmierdzące, poćwiartowane ciała, a przeszkadza jej MUMIA? Kiedy widziała już SETKI kościotrupów po drodze?!?
Dalej: skok na spadochoronie z klifu. Lara zahacza o jakąś gałąź i bardzo ją boli. No spoko, wcześniej upadek z 20 metrów nie zrobił na niej wrażenia, ale niech będzie. Żebra pewnie połamane. Musi znaleźć apteczkę - chociaż co w niej miałoby pomóc, nie wiem. Kuśtykam do apteczki przez niebezpieczny teren, zabijam 40 bad guyów po drodze. Apteczka pusta. Well, shit. Co robi Lara?
Znajduje ZAPALNICZKĘ. Podgrzewa nią grot strzały i przykłada do rany, żeby ją zaskl... Czekaj, czekaj, do jakiej rany? Do tej z samego początku, kiedy przebiła się prętem? TERAZ o tym pomyślała? Dwa dni później?!?!
Czekaj... musiała znaleźć ZAPALNICZKĘ?!?!? Przez całą grę mam ze sobą krzesiwo, mogę w każdej chwili zapalić pochodnię!!!!! A ona potrzebowała ZAPALNICZKI żeby PODGRZAĆ PIEPRZONĄ STRZAŁĘ?
To jest kurwa niedorzeczne.
23-08-2016, 08:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2016, 08:52 przez military.)






