Mocny i obrzydliwy film. Obrzydliwy jak alkoholizm, bo właśnie "Pod Mocnym Aniołem" można nazwać nie tylko filmem, ale i definicją uzależnienia alkoholowego i menelstwa. Obsada, a zwłaszcza rola Więckiewicza bardzo dobra. Zdjęcia ładne pomimo brudnych obrazów. Muzyka czasami też robiła dobry klimat. Na początku nie mogłem się połapać o co chodzi z tym montażem i narracją. Przeskakiwanie scen między sobą to totalny miszmasz. No ale właśnie dobrze to przedstawia stan alkoholowy. Nie wiadomo już co tu jest prawdą, a co sobie główna postać uroiła, co przecież w prawdziwym życiu też się zdarza, że nie wiemy co się dokładnie działo podczas libacji. Mogłoby się wydawać, że ten film nie ma zakończenia, ale w sumie alkoholizm też nie ma zakończenia. Bohater ciągle pije, idzie na odwyk, wychodzi i znowu pije itd. Całe jego życie będzie tak wyglądać. "Time is a flat circle", jak to mawiał Rust Cohle. 7/10.
25-09-2016, 14:47





