Wreszcie obejrzałem ostatnie dwa odcinki. Nie ma co, jestem głęboko poruszony klasą tego zajebsitego serialu. Quarry to dzieło wybitne i zarazem cudowny powrót do surowego kina sensacyjnego lat 70. I to nie tylko pod względem scenerii i klimatu (który w dużym stopniu robi zajebisty soundtrack), ale tempa i rytmu opowieści. Co prawda kocham 80s, ale mam wrażenie, że w zalewie popkulturowej nostalgii za latami osiemdziesiątymi zapomnieliśmy trochę o wcześniejszej dekadzie. A to przecież wtedy hartowała się stal sensacji dla dorosłych, mężczyźni byli twardzi jak betonowa ściana, a kobiety dostawały plaskacza w pysk jak podskakiwały. Quarry zasługuje na miejsce obok takich tytułów jak The Getaway czy Friends of Eddie Coyle.
Nie mogę nie wspomnieć o Quan Thang z ostatniego odcinka. Krótko: jedna z najlepszych akcyjek w dziejach telewizji i najlepszych sekwencji wietnamskich w tv oraz kinie.
Nie mogę nie wspomnieć o Quan Thang z ostatniego odcinka. Krótko: jedna z najlepszych akcyjek w dziejach telewizji i najlepszych sekwencji wietnamskich w tv oraz kinie.
16-11-2016, 16:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2016, 16:32 przez Paszczak.)





