Gangs of London (Sky/Cinemax, 2020)
#1
Serial spod ręki Garetha Evansa, twórcy dylogii "The Raid". W rolach głównych m.in: Joe Cole (polecam jego występ w "Prayer Before Dawn") i Michelle Farley, znana bardziej jako matka Robba Starka. Całość liczyć będzie 9 odcinków, trzy z nich wyreżyserował sam Evans, resztę Corin Hardy i Xavier Gens. Premiera jutro, w Polsce póki co jedynie na torrentach.


Odpowiedz
#2
Trzymam mocno kciuki za Joe w tej roli. W końcu uwolnił się z "Peaky Blinders" i ma szansę zbudować serie wokół siebie. Na trailerze wypada świetnie.

Oby bardzo długi okres produkcyjny i post produkcyjny przyniósł jak najlepsze efekty.

Odpowiedz
#3
(22-04-2020, 11:18)nawrocki napisał(a): Premiera jutro, w Polsce póki co jedynie na torrentach.

Dla mnie to dziwne, że tej produkcji nie będzie na HBO GO, bo to serial Sky. W Anglii puszczają tam właśnie swoje produkcje, ale też wszystko od HBO.  Chyba wszystkie seriale od Sky w Polsce są puszczane równocześnie z premierą w Anglii na HBO GO (jeśli jest jakiś serial Sky który nie leciał na bieżąco u nas to wyleciał mi tytuł z głowy), np. serial o carycy rosyjskiej z Helen Mirren, ale nie tylko angielskiego Sky, bo też produkcje niemieckiego Sky (Babylon Berlin), włoskiego (ZeroZeroZero, Gomorra, Nowy Papież) są u nas wrzucane na bieżąco na HBO GO. Z tego co wiem, to w USA serial będzie miał premierę w ten sam dzień co w UK na Cinemax, czyli stacji należącej do HBO, więc chyba HBO dołożyło się do produkcji, więc w tym przypadku byłem mocno zaskoczony, że nie ma tej produkcji w ramówce HBO na kwiecień. Tyle dobrego, że hatak będą robić napisy, ale to mordobicie, więc pewnie dialogi nie będą najważniejsze:)

Odpowiedz
#4
Za to może być trochę knajacko-cockneyowskiego bełkotu, więc dobre napisy nie zaszkodzą.
Też czekam, mam tylko nadzieję, że Evans nauczył się nie rozciągać bijatyk do 10-minutowych festiwalów nudy w których każdy z walczących ma o 500% za dużo hp. Apostoł był pod tym względem wyważony, ale on miał być horrorem a nie kinem akcji, więc Gareth się hamował.
Skoro mowa o reżyserach, Gens może być, ale Hardy'ego nadal uważam za straszne beztalencie. Mam nadzieję, że Evans krótko go trzymał.

Odpowiedz
#5
Hardy nie popisał się przy "Zakonnicy", ale "The Woods" było całkiem zjadliwe. Co do napierdalanek, mam nadzieje, ze bedą smakowitym dodatkiem do intrygi, nie głownym daniem, od którego ilości bedzie można dostać wrzodów.

Odpowiedz
#6
No nie wiem. Wrzucony przez Ciebie krótszy zwiastun jest jeszcze relatywnie oszczędny i skupiony na postaci Cole'a, ale w dłuższej wersji na pierwszy plan wychodzi super murzyn i te jego kocie ruchy:

Evans może chcieć pozostać w swojej comfort zone. Przy Berandal też powoływał się na inspirację klasykami kina gangsterskiego, a wyszła nawalanka z młotkową lasią.
The Woods/The Hallow to toporna imitacja wczesnego Marshalla z zalatującymi półamatorką zdjęciami. A The Nun jest nędzne nawet jak na szorujące po dnie beczki standardy Conjuring universe i nawet Taissa (którą lovciam) nic tu nie pomogła.

Odpowiedz
#7
Przekonamy się niebawem. W reckach, które czytałem piszą, że każdy z czterech pierwszych odcinków ma jedną "dużą" scenę akcji.

Pilot trwa 90 minut.

Odpowiedz
#8
Przy okazji - myślałem, że to bzdura, ale Evans potwierdził w wywiadzie; serial narodził się jako adaptacja gry pod tym samym tytułem z 2006. Dawno zapomnianego, miernego klona GTA na równie zapomniane PSP.

Odpowiedz
#9
Obejrzane. Faktycznie, Evans i spółka hamowali się jeśli chodzi o akcję. Trochę szkoda tylko, że ona jako jedyna wychodzi im w miarę kompetentnie.
Klasyczne brytyjskie filmy gangsterskie (te poważne, nie komedie od Richiego i naśladowców) często skonstruowane są wokół centralnego potwora - postaci niekoniecznie nawet do reszty niesympatycznej, ale w jakiś sposób monstrualnej, a przy tym na tyle charyzmatycznej i aktywnej, że cała rzeczywistość filmu orbituje wokół niej; Vic Dakin, Jack Carter, Harold Shand, Ronnie Kray w różnych  wersjach... Taką właśnie postacią powinien być grany przez Cole'a Sean. Niestety młody Wallace rozłazi się scenarzystom w rękach, Evans ewidentnie nie ma pojęcia co z nim robić. Sam Cole nie pomaga zbytnio, jego gra w kilku pierwszych odcinkach sprowadza się do dramatycznego stania na tle panoramy Londynu i robienia tej miny:
[Obrazek: okvk9kqTURBXy8zZjA3NGU1NjMzMTUyNzJkMjZlN...s0CX4GhMAU]
Później trochę się poprawia, ale too little too late.
Znacznie pewniej czuje się Evans z drugim głównym bohaterem, Elliotem, będącym praktycznie
Szkoda tylko, że jest to postać zbudowana z najbardziej zużytych schematów i najzwyczajniej w świecie nudna. Zresztą to samo można powiedzieć o reszcie ekipy, zwłaszcza o członkach rodu Dumani. Michelle Fairley gra z kolei znowu Caitlyn Stark, tylko tym razem z domieszką Cersei. Nieco na plus wyróżnia się kilka postaci drugoplanowych, ze wskazaniem na Lale (pieszczotliwie zwaną przez mnie Kurdwą) i Kinneya (granego przez głównego złego z Apostoła). Ale znowu, za mało tego.
Akcja prezentuje nie najgorszy poziom, niestety Evansowi wydaje się że snuje opowieść na miarę co najmniej Gomorry i dość oszczędnie serwuje rozwałkę, przynajmniej w odcinkach dwóch pozostałych reżyserów, którym najwyraźniej nie ufa. W dwóch pierwszych odcinkach Hardy'ego Gareth sam ponoć nakręcił wszystkie momenty akcyjne, zresztą najwyraźniej słusznie - wyreżyserowane przez tego pierwszego starcie w odcinku nr 4 jest najmarniejsze w całym serialu. Z kolei na trzy odcinki Gensa przypada bodajże tylko jedna krótka walka. Francuz i tak jednak wypada lepiej od Hardy'ego, przynajmniej na jednym epizodzie odciskając autorskie piętno (bo nr 6 to praktycznie torture porn). Jest to zarazem jedyny odcinek, który choć próbuje podbudować psychologicznie bohaterów, także umiarkowane brawa dla Francuza.
Skoro, już tak rozliczam poszczególne odcinki, na wyróżnienie zasługuje piąty (czyli drugi wyreżyserowany przez samego Evansa). Jest luźno związany z główną fabułą, skupia się na postaciach drugoplanowych których los właściwie nie powinien nas obchodzić i nie zawiera ani gangów, ani Londynu. Jednocześnie to chyba jedyna godzina serialu warta obejrzenia - to w sumie na maksa efekciarska wersja oblężenia farmy Trenchera z wiadomego filmu Peckinpaha. Dobre, choć miejscami głupawe kino akcji - czyli to w czym Evans czuje się najlepiej.
Przez większość czasu dostajemy jednak kulawą intrygę kryminalną z fatalnie rozłożonymi akcentami dramatycznymi, rozwiązaną praktycznie mimochodem, romans nudnych i pozbawionych charakteru postaci, drugi romans który mógłby być interesujący gdyby nie sprowadzał się do 2-3 scen, kilka zmierzających donikąd wątków pobocznych (w mieście w którym co drugi gang ma najwyraźniej dostęp do jednostek specjalnych wszyscy nagle boją się czerech Afrykanów z maczetami) i wreszcie kuriozalny Wielki Spisek, którego nawet nie mam sił komentować.
Aha, wszelkie pozytywne odczucia ulatują wraz z odcinkiem finałowym, który jest wręcz boleśnie zły. Twórcom zamarzyło się mocne i szokujące zakończenie pełne krwi bohaterów i łez widowni, a wyszedł festiwal żenady i parada kretynów.
Krótko mówiąc, maksimum 5/10, przy czym odcinek piąty to 7 a dziewiąty 1/10. Jak ktoś nie widział, o wiele lepiej obejrzeć ZeroZeroZero. Jak ktoś widział, o wiele lepiej obejrzeć ponownie ZeroZeroZero.

Odpowiedz
#10
W takim razie raczej dam sobie spokój. Brzmi jak rozciagnieta do 9 odcinków powtórka z The Raid 2.

Odpowiedz
#11
Zapomniałem wspomnieć. W odcinku drugim dostajemy sekwencję gejowskiej orgii pokazanej w full parówa mode, z trwającą jakąś minutę jazdą kamery za gołą męską dupą. W późniejszej części odcinka dostajemy gejowską orgię jeszcze raz. Nie rzucałoby się to tak w oczy, ale aż do ostatniego odcinka jest to bodajże jedyna znacząca scena seksu.
Crov może czuć się zachęcony, a reszta - ostrzeżona.

Odpowiedz
#12
Takie filmy kręciłby Patryk Vega, gdyby umiał kręcić filmy. Co nie jest w sumie komplementem z mojej strony.

Skończyłem oglądać 5 odcinek, podobno najlepszy. Głupie to wszystko jak cholera, fabuła dzieje się w jakiejś alternatywnej linii czasowej, bo z londyńskim podziemiem przestępczym to coś nie ma nic wspólnego. Stężenie politycznej poprawności (tutaj pod postacią multietnicznej obsady) jest wręcz do porzygania. Irlandczyka wychowującego Murzyna niczym rodzonego syna, który później staje geniuszem developerki i prania pieniędzy, jeszcze mógłbym przeboleć, ale im dalej w las, tym twórcy tylko bardziej dowalają wyngla do pieca. Pomijam oczywiście afrykańską hakerkę, ale w Londynie Evansa dosłownie każda grupa kryminalistów - od mafii po obszymurków-złodziei torebek - składa się z przedstawicieli wszystkich ras na świecie (żeby nikogo nie stygmatyzować). Szczytem absurdu jest banda okradająca jubilerów: ich szefem jest niepełnosprawny Latynos, a na skuterkach popierdalają: Murzyn, muzułmanin, biały i jakaś baba, której pochodzenia nie byłem w stanie określić. Normalnie zaryłem czołem w ekran. Dochodzę do wniosku, że najbardziej realistycznym filmem, opowiadającym o londyńskiej przestępczości, pozostanie już na zawsze "Rollin' with the Nines" (2006) Juliana Gilbeya - współcześnie bez cienia szansy na sfinansowanie przez mainstream z wiadomych powodów.

Sceny akcji: nie byłbym sobą, gdybym nie ponarzekał. Efektowne, fajnie się je ogląda, mają dobre tempo, ale boże jakie one są kurva debilne. Brygada duńskich komandosów-zabójców zachowuje się śmieszniej niż wesoła ekipa z "G.I. Joe". Nic w ich taktyce nie ma sensu. Każdy z karabinem jak idiota napiernicza ogniem ciągłym, choć to najmniej praktyczny i ekonomiczny sposób strzelania. Magazynki mają oczywiście nieskończoną pojemność, co skutecznie niweczy jakąkolwiek motywację do jarania się przebiegiem akcji.

p.s.
6 odcinek to ponoć torture porn w stylu "Martyrs". Potwierdzacie?

p.s.2
Twarz głównego bohatera (Seana) doprowadza mnie do szału - w większym nawet stopniu niż upośledzony ryj jego brata, który przypomina klasycznego niedorozwoja-troglodytę z białej klasy robotniczej. Też bym dawał helene po kablach, gdybym miał taką mordę.

Odpowiedz
#13
Paszczak napisał(a):Francuz i tak jednak wypada lepiej od Hardy'ego, przynajmniej na jednym epizodzie odciskając autorskie piętno (bo nr 6 to praktycznie torture porn). Jest to zarazem jedyny odcinek, który choć próbuje podbudować psychologicznie bohaterów, także umiarkowane brawa dla Francuza.
Ewidentnie Mental nie czytałeś mojej wyczerpującej i dowcipnej opinii, bo w ogóle nie sięgałbyś po tą stratę czasu.
Poziomu kuriozalnej ekstremy Martyrs odcinek 6 na szczęście nie sięga, zamiast zwyrodniałego żabojada Laugiera zrobił toto trochę mniej zwyrodniały żabojad Gens (ten od niegdyś kultowego na forum The Divide).

Odpowiedz
#14
@Paszczak

Nie czytałem, przyznaję. Zobaczyłem ścianę tekstu i odpuściłem, nie chcąc się natknąć na jakiś spojler albo niepotrzebnie nastroić negatywnie/pozytywnie przed obejrzeniem.

Ktoś w necie nazwał ten serial połączeniem "Banshee" z "Peaky Blinders". Imo bardzo trafne skojarzenie.

Odpowiedz
#15
Tak tylko dodam, że wszystkie mordobicia i sceny akcji są wyreżyserowane przez Evansa, nawet jak nie jest reżyserem odcinka co jest zaznaczone w napisach końcowych każdego epizodu.

Ogólnie to przesadzacie z krytyką, dla mnie jeden z fajniejszych seriali 2020 roku, nawet postawię 8/10. Serial opiera się na kliszach, zero oryginalności, ale tak dobrze jest zrobiony, że w dwa dni obejrzałem całość. A nawet jak nie było doskonale zrealizowanych scen akcji i mordobić, których za wiele nie ma, to i tak nie nudziłem się. Więc bliżej mi jest z opinią do tych pozytywnych recenzji na rotten, których jest dużo więcej (26) jak tych negatywnych (3). W Polsce recenzji mało, ale też raczej pozytywne. Więc nie dziwię się sukcesowi jaki serial odniósł w Anglii.

Choć wolałbym zamkniętą historię w jednym sezonie, a nie ostatni odcinek będący wprowadzeniem pod 2 sezon, który już jest zamówiony. Nie podoba mi się, też że finalnie poszli w jakieś rządowo spiskowe wątki, wolałbym zostanie przy klimatach w stylu Banshee i Peaky Blinders. Widać od pierwszego odcinka, że to produkcja w takich klimatach, a nie kolejna Gomorra, czy ZeroZeroZero, tylko gangsterska pulpa. Miałem też skojarzenia z Guyem Ritchie, gdyby kręcił swoje filmy całkowicie na poważnie, bez humoru, to taki serial też by zrobił.

Szkoda że do roli męża Michelle Fairley nie wzięli jednak Seana Beana, tak jak w GoT, byłby to świetny meta żart i można by oglądać jako sequel GoT, o losach współczesnych Starków;-)

Odpowiedz
#16
michax napisał(a): Tak tylko dodam, że wszystkie mordobicia i sceny akcji są wyreżyserowane przez Evansa, nawet jak nie jest reżyserem odcinka co jest zaznaczone w napisach końcowych każdego epizodu.
Tak? A tutaj sam Evans mówi, że po odcinku 3 odpuścił reżyserowanie akcji w nie swoich epizodach, bo uważał, że okrada pozostałych reżyserów z całej frajdy (od 5 minuty):

O czym zresztą wspomniałem w mojej zajebistej i dowcipnej jak cholera recenzji, której najwyraźniej nikt nie czytał.

michax napisał(a): Miałem też skojarzenia z Guyem Ritchie, gdyby kręcił swoje filmy całkowicie na poważnie, bez humoru, to taki serial też by zrobił.
Znaczy jakby wywalił z nich wszystko, co czyni je atrakcyjnymi? Coś w tym jest.

Odpowiedz
#17
michax napisał(a):Ogólnie to przesadzacie z krytyką

Zależy, czego oczekiwałeś. Ja w sumie nie wiem - w swej naiwności oczekiwałem chyba poważnego serialu o przestępczości w Londynie (widać, tytuł mnie zmylił). Zamiast tego dostałem komiksową, radosną głupotę z cgi krwią. Nie będę tu ukrywał, że przyjemnie się ogląda sceny walk 1 na 1 (zwłaszcza pojedynek z cygańskim rzeźnikiem z pilota był kapitalny od strony choreografii i brutalnego efekciarstwa), ale cała reszta to niestety nie mój target.

Odpowiedz
#18
Mental oczekiwałem jak to ująłeś - komiksowej, radosnej głupoty i brutalnego efekciarstwa.

Paszczak czytałem Twoją opinię od razu jak ją napisałeś, ale to było nim obejrzałem Gangi Londynu. A jak w końcu nadrobiłem to zapomniałem napisać co sądzę, jak się z Tobą nie zgadzam co do oceny serialu. Przypomniało mi się o Gangach, jak Mental postanowił podzielić się swoją opinią z seansu, ale już drugi raz nie czytałem Twojej recenzji tak dokładnie jak za pierwszym razem.

No i komu tu wierzyć Evansowi, czy napisom końcowym odcinków, gdzie pisze - Action Sequences Directed by Gareth Evans? To pytanie retoryczne, bo sprawdziłem na canal+ odcinki od 4 do 10 i rzeczywiście nie ma takiej informacji po odcinku trzecim. A jak teraz przypominam sobie, to w drugiej połowie scen akcji było mniej jak w odcinkach 1-5. Więcej jest scen tortur i odcinki też bez sekwencji akcji się trafiają.

Odpowiedz
#19
O kurde, wysadzanie wieżowców w Londynie do samych fundamentów, tajne organizacje rządowe kradnące pieniądze mafii, grubo się robi. Serial właśnie przeskoczył rekina. W 8 odcinku Sean dostał 7-minutową scenę przeżywania emocji. Innymi słowy, przez 7 minut musiałem patrzeć na jego smutny ryj przećpanego, angielskiego blokersa.

Odpowiedz
#20
No to przed tobą, ekhm, "najlepszy" odcinek. Moja rada: zamknij oczy i myśl o Anglii.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Raised by Wolves (HBO Max, 2020) Pelivaron 23 4,418 04-06-2022, 20:52
Ostatni post: Scheckley
  Hollywood (Netflix, 2020) - nowy miniserial Ryana Murphy'ego Pelivaron 19 2,576 30-08-2021, 09:50
Ostatni post: Scheckley
  Devs (FX, 2020) reż. Alex Garland nawrocki 73 8,397 12-09-2020, 22:18
Ostatni post: Doppelganger
  Locke & Key (Netflix, 2020-) Paszczak 6 1,367 09-02-2020, 03:36
Ostatni post: Paszczak
  Quarry (Cinemax/HBO) panegiryk_do_ortalionu 18 4,454 02-06-2017, 12:55
Ostatni post: Paszczak
  Banshee (Cinemax) hanys 180 50,937 02-06-2016, 21:38
Ostatni post: bender.rodriguez



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości