No możesz brać za żart, motywy Williamsa przewijają się tak czy owak i nadają klimatu całości, ale tylko w Czarze Ognia usłyszałem wyróżniające się kawałki które nie były autorstwa Williamsa, a mimo to były przyjemne, charakterystyczne i idealnie podkreślały dane sceny.
Mam jeszcze jedną uwagę apropo Czary Ognia, a dokładnie Dumbledora, ogólnie lubię to jak aktor go gra, ale w tym filmie, całkowicie zmienił swoją postawę.
W trzeciej części, mimo zmiany aktora, to wciąż był, ten łagodny, spokojny i żartobliwy Dumbledore, jednocześnie świadomy swojej siły, zaś w Czarze Ognia często krzyczy, panikuje i nie jest to podobne do tej postaci i niestety utrzymuje się to do końca serii, z jednej strony nadaje trochę więcej cech charakteru taka gra, z drugiej trochę ujmuje tej legendy stoickiego mistrza magii.
Harry Potter i Zakon Feniksa
Moim zdaniem to nie najgorsza część, a raczej najmniej dopracowana, bo są w niej dobre elementy, ale skupiono się zbyt mocno na Harrym, tak, że reszta postaci czy otoczenia ledwie widniała na ekranie.
Tak dla przykładu, Hagrid w środku filmu pojawia się by poinformować, że był tu i tam, za chwilę mówi, że znowu zniknie i nie pojawia się do końca filmu, przez co nie czuć tych więzi z bohaterami czy z samym Hogwartem, wszystko w tej kwestii jest potraktowane po macoszemu.
Fabuła jest skąpa i ma strasznie przygnębiający nastrój, znajdzie się też oczywiście humor, ale atmosfera przytłacza, nie jest już mroczno tylko ponuro i smutno.
I to chyba jedyny film który nie ma jakiejkolwiek angażującej tajemnicy, po prostu oglądamy zatroskanego Harry'ego aż do finału, nie wiem jak to było w książce, ale mam wrażenie, że całkowicie inaczej.
W filmie praktycznie nie poruszono samego wątku szkoły, nauki, wszystko zeszło na kwestie Harry'ego i ministerstwa, co też ujęło sensu tego, że akcja dzieje się w szkole, może byłby na to czas, gdyby nie skupiono się i to absolutnie bez sensu na romansie Pottera i Cho.
Tak czy owak, muszę jednak pochwalić za coś, a mianowicie, film nie ogląda się aż tak źle i posiada w moim odczuciu najlepszą walkę z całej serii, bo to co się dzieje podczas walki Voldemonrt - Dumbledore, nie widziałem już ani wcześniej, ani później w tej serii.
Ocena zawyżona praktycznie o punkt za tą właśnie walkę 7/10
Harry Potter i Książę Półkrwi
Od razu zaznaczę, że jak nie znoszę Yatesa za wiele rzeczy, tak ten film mu się udał.
Wreszcie powraca trochę tej magii (trochę, bo to dalej nie jest poziom dwóch pierwszych części), znowu uczestniczymy w jakichś zajęciach, poznajemy nowe eliksiry, zaklęcia, widzimy szkolne życie tych bohaterów.
Jednocześnie w tle znowu przewija się jakaś tajemnica i intryga, co ciekawsze, Yates musiał po poprzednim, dość przygnębiającym filmie dostac po uszach, bo tutaj jest to idealnie zbalansowane.
Dostajemy oczywiście mnóstwo mroku i ponurych momentów, ale to nie wpływa na ogólny ton, jest mnóstwo żartów, fajnych postaci, także tych nowych jak Slughorn.
I co dziwne, a co mnie cieszy, powrócił, stary Harry Potter, wreszcie jest odważny, wreszcie się śmieje i to bez przerwy, widzimy odrobinę tej postaci której losy śledziliśmy przez pierwsze 3 części.
Jedyne do czego mam uwagi, to do niektórych wątków, tzn. cieszę się ogromnie, że jest więcej Snape'a i wokół niego obraca się fabuła, ale szkoda, że znowu nie ma Dursleyów, nie wiem jak było w książce, ale trochę szkoda, że ich tutaj nie ma.
Poza tym większych uwag nie mam, wiem, że ten film nie cieszy się dobrą opinią, ale moim zdaniem jest o wiele lepiej manewruje między humorem, mrokiem i akcją niż następne dwie części jak pamiętam i ma świetne tempo.
9/10
Mam jeszcze jedną uwagę apropo Czary Ognia, a dokładnie Dumbledora, ogólnie lubię to jak aktor go gra, ale w tym filmie, całkowicie zmienił swoją postawę.
W trzeciej części, mimo zmiany aktora, to wciąż był, ten łagodny, spokojny i żartobliwy Dumbledore, jednocześnie świadomy swojej siły, zaś w Czarze Ognia często krzyczy, panikuje i nie jest to podobne do tej postaci i niestety utrzymuje się to do końca serii, z jednej strony nadaje trochę więcej cech charakteru taka gra, z drugiej trochę ujmuje tej legendy stoickiego mistrza magii.
Harry Potter i Zakon Feniksa
Moim zdaniem to nie najgorsza część, a raczej najmniej dopracowana, bo są w niej dobre elementy, ale skupiono się zbyt mocno na Harrym, tak, że reszta postaci czy otoczenia ledwie widniała na ekranie.
Tak dla przykładu, Hagrid w środku filmu pojawia się by poinformować, że był tu i tam, za chwilę mówi, że znowu zniknie i nie pojawia się do końca filmu, przez co nie czuć tych więzi z bohaterami czy z samym Hogwartem, wszystko w tej kwestii jest potraktowane po macoszemu.
Fabuła jest skąpa i ma strasznie przygnębiający nastrój, znajdzie się też oczywiście humor, ale atmosfera przytłacza, nie jest już mroczno tylko ponuro i smutno.
I to chyba jedyny film który nie ma jakiejkolwiek angażującej tajemnicy, po prostu oglądamy zatroskanego Harry'ego aż do finału, nie wiem jak to było w książce, ale mam wrażenie, że całkowicie inaczej.
W filmie praktycznie nie poruszono samego wątku szkoły, nauki, wszystko zeszło na kwestie Harry'ego i ministerstwa, co też ujęło sensu tego, że akcja dzieje się w szkole, może byłby na to czas, gdyby nie skupiono się i to absolutnie bez sensu na romansie Pottera i Cho.
Tak czy owak, muszę jednak pochwalić za coś, a mianowicie, film nie ogląda się aż tak źle i posiada w moim odczuciu najlepszą walkę z całej serii, bo to co się dzieje podczas walki Voldemonrt - Dumbledore, nie widziałem już ani wcześniej, ani później w tej serii.
Ocena zawyżona praktycznie o punkt za tą właśnie walkę 7/10
Harry Potter i Książę Półkrwi
Od razu zaznaczę, że jak nie znoszę Yatesa za wiele rzeczy, tak ten film mu się udał.
Wreszcie powraca trochę tej magii (trochę, bo to dalej nie jest poziom dwóch pierwszych części), znowu uczestniczymy w jakichś zajęciach, poznajemy nowe eliksiry, zaklęcia, widzimy szkolne życie tych bohaterów.
Jednocześnie w tle znowu przewija się jakaś tajemnica i intryga, co ciekawsze, Yates musiał po poprzednim, dość przygnębiającym filmie dostac po uszach, bo tutaj jest to idealnie zbalansowane.
Dostajemy oczywiście mnóstwo mroku i ponurych momentów, ale to nie wpływa na ogólny ton, jest mnóstwo żartów, fajnych postaci, także tych nowych jak Slughorn.
I co dziwne, a co mnie cieszy, powrócił, stary Harry Potter, wreszcie jest odważny, wreszcie się śmieje i to bez przerwy, widzimy odrobinę tej postaci której losy śledziliśmy przez pierwsze 3 części.
Jedyne do czego mam uwagi, to do niektórych wątków, tzn. cieszę się ogromnie, że jest więcej Snape'a i wokół niego obraca się fabuła, ale szkoda, że znowu nie ma Dursleyów, nie wiem jak było w książce, ale trochę szkoda, że ich tutaj nie ma.
Poza tym większych uwag nie mam, wiem, że ten film nie cieszy się dobrą opinią, ale moim zdaniem jest o wiele lepiej manewruje między humorem, mrokiem i akcją niż następne dwie części jak pamiętam i ma świetne tempo.
9/10
30-11-2016, 19:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2016, 11:55 przez Szpeku.)






