Mnie paradoksalnie on zachęcił tym marudzeniem na Vadera. Raz, bo mała ilość czasu ekranowego to dla mnie żadna wada, nie spodziewałem się (ani nawet nie chciałem) niczego poza efektywnym cameo. To powinien być film innych bohaterów, rozszerzający uniwersum, a nie robiący telenowelowasty zjazd absolwentów. A dwa, bo powiedział, że ten występ, choć krótki, był bardzo fajny.
Bilety zarezerwowane na jutro. Podchodzę do filmu po prostu jak do zabawy marką. Nie oczekuję fajerwerków, ani rewolucjonizowania franczyzy.
Bilety zarezerwowane na jutro. Podchodzę do filmu po prostu jak do zabawy marką. Nie oczekuję fajerwerków, ani rewolucjonizowania franczyzy.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
14-12-2016, 03:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-12-2016, 03:38 przez Proteus.)





