Harry Potter i Komnata Tajemnic" - Ta część zawsze mi się dłużyła. Tym razem dłużyła mi się tylko pierwsza połowa, ale jakoś od ataków Bazyliszka już było super. Tym razem znowu obejrzałem rozszerzoną wersję. W pierwszej części dodane sceny nie były konieczne, ale tutaj dodatkowe 13 minut naprawdę są potrzebne. Aż sam się zdziwiłem czemu wycieli tak ważne sceny, w których np. dowiadujemy się, że Colin Creevey i Justin są "szlamami", i to dlatego zaatakował ich Bazyliszek. Film ma o wiele lepsze efekty specjalne niż poprzednik, zdjęcia są jeszcze piękniejsze, a muzyka Johna Williamsa jeszcze bardziej magiczna (bardzo dobre użycie muzyki z "Ataku Klonów" podczas Quidditcha), czyli mówiąc krótko, sequel jest lepszy od oryginału. Cała obsada na plus, a zwłaszcza Kenneth Branagh jako Gilderoy Lockhart, rewelacyjnie odegrana postać szczerzącego się czarusia. Richard Harris świetnie zagrał spokojnego, dziadkowatego Dumbledore'a, szkoda, że zmarł, ale ciężko jest mi sobie wyobrazić jego pojedynek z Voldemortem w "Zakonie Feniksa". W każdym razie Chris Columbus stworzył dwa świetne filmy, których magiczny klimat jest niepowtarzalny. Nie mogło być lepszego rozpoczęcia tej serii. 9/10.
24-12-2016, 01:31





