Mierzwiak napisał(a):a chodziło mi po prostu o to, że od geniuszu scen z Mad Maxa wolę sceny które genialne nie są, ale z bohaterami których lubię i na których mi zależy. Nie-genialne sceny nie muszą być od razu mierne :)
Ok, to poniekąd ma sens. :P
Mierzwiak napisał(a):Nie muszę, mam takie np. w Heat :)
No ale to już jest wyższa szkoła jazdy.
Mierzwiak napisał(a):Tak jak napisałem: nie-genialna nie oznacza od razu miernej, niedobrej, złej. Po co taki zerojedynkowy podział?
Tak jak teraz się zastanowiłem, to trochę za bardzo uprościłem na cały Marvel/DC... w pierwszych Avengersach było dużo fajnych scen akcji, które wynikały z fajności bohaterów (Iron Man/Thor, wszystko gdzie był Loki, poniekąd Hulk itp), w Civil War były boskie napieprzanki, w Winter Soldier jeszcze lepsze... W Avengersach 1 kłuła mnie bardziej bezpłciowość tej kosmicznej armii i jej słabość, gangusy w Fury Road są dużo ciekawsze i bardziej barwne, faktyczna lipa to była w scenach akcji w Avengers 2 z nieskończoną ilością useless robotów-klonów i w Suicide Squad.
05-01-2017, 21:37





