To ja trochę z innej beczki. Dzisiaj w autku słuchałem sobie jakiegoś przypadkowego radia i jakiś redaktorek z bożej łaski zapraszał na "Szeregowca Dolota". Trochę o nim pogadał, posmęcił, po czym skwitował, że zaletą tego filmu jest to, że autorem przekładu jest... (uwaga!) Bartosz Wierzbipięta.
Wot profesjonalisten. Nie dość, że nie ten, to jeszcze nazwisko przekręcił.
Wot profesjonalisten. Nie dość, że nie ten, to jeszcze nazwisko przekręcił.
22-08-2005, 20:42






