Garfield jest rewelacyjny, Gibson najbardziej zagrał na nosie włodarzom Sony pokazując jak cudownego Spider-Mana mieli w ręku. Andrew potrafi zdobyć bezwarunkową sympatię swoją dobrocią, jego chęć ratowania drugiego człowieka i żelazne zasady budują tak bardzo chwalone przez wielu widzów emocje w Hacksaw. Zupełnie nie zgadzam się, że to nominacja za jedną scenę (tutaj światła na Michelle Williams której wystarczyło efektownie się poryczeć), ile jest staroświeckiego uroku w jego końskich zalotach do Palmer, ile dramatu w retrospekcji z Weavingiem i pistoletem, ile na polu bitwy. Garfield idealnie wyczuł tonację filmu, którą niektórzy nazywają staroświecką, inni "so 1991", a ja nazwałbym ją zwyczajnie prostą. Idealnie odegrał proste emocje które miały się udzielić widzowi, nieskomplikowane jak szczera, prosta i ujmująca jest sama reżyseria Gibsona. To idealna symbioza między twórcą a tworzywem, najlepsza w zeszłym roku, może ustępuje tylko tej na linii Chazelle-Stone.
Gosling i Mortensen grają po prostu Goslinga i Mortensena. Pierwszy jest zawadiacki, trochę sarkastyczny, podobała mi się uwaga chłopaków z Half In The Bag, Emma gra dramat na pełnych obrotach, a Ryan jest właśnie jakby ironiczny. Zapewne dla przeciwwagi dla oczu Emmy wyrażających każdą emocję, ale to nadal medialny wizerunek Ryana dopasowany do filmu, on jest obecny także w Nice Guys, tylko w nieco bardziej ciapowatej wersji. Drugi gra poetyckiego, wycofanego buntownika, inteligentnego, utopijnego marzyciela zakochanego w książkach, romantycznego idealistę, przecież to idealny Mortensen. Obydwu dałbym 7/10 w skali dla filmów, ale nie rozumiem nazywania nominacji dla Garfielda pomyłką w porównaniu z tymi panami.
Gosling i Mortensen grają po prostu Goslinga i Mortensena. Pierwszy jest zawadiacki, trochę sarkastyczny, podobała mi się uwaga chłopaków z Half In The Bag, Emma gra dramat na pełnych obrotach, a Ryan jest właśnie jakby ironiczny. Zapewne dla przeciwwagi dla oczu Emmy wyrażających każdą emocję, ale to nadal medialny wizerunek Ryana dopasowany do filmu, on jest obecny także w Nice Guys, tylko w nieco bardziej ciapowatej wersji. Drugi gra poetyckiego, wycofanego buntownika, inteligentnego, utopijnego marzyciela zakochanego w książkach, romantycznego idealistę, przecież to idealny Mortensen. Obydwu dałbym 7/10 w skali dla filmów, ale nie rozumiem nazywania nominacji dla Garfielda pomyłką w porównaniu z tymi panami.
24-01-2017, 20:30





